- GRANGEEEEEER! ZAMORDUJĘ CIĘ!
Hermiona automatycznie podniosła się na dźwięk swojego nazwiska. Kątem oka zarejestrowała, że Ginny także się obudziła i zaspana, zastanawiała się nad pochodzeniem owego dźwięku. Popatrzyła na przyjaciółkę.
- Hermi, co on wypił tej nocy? - zapytała rudowłosa.
- Eliksir. - odparła niewinnym głosem starsza z nich.
-Jaki eliksir Miona?
-Eee... Zaraz zobaczysz.
W tej chwili do pokoju Gryfonek wpadł Draco we własnej osobie, a za nim Zabini dusząc się ze śmiechu. Dziewczyny spojrzały po sobie, po czym obie wybuchły śmiechem, zalewały się łzami i chichotały jak szalone. W jednej chwili Draco doskoczył do Hermiony, wziął ją na ręce i ignorując szok malujący się na twarzach diabła i wiewiórki, porwał ją, zamykając się w swoim pokoju. Szybkim ruchem rzucił brunetkę na swoje łóżko, po czym, wyciągając z kieszeni spodni różdżkę, rzucił na drzwi kilka zaklęć. Z morderczym wyrazem twarzy odwrócił się w stronę dziewczyny.
- Co. To. Jest.- wskazał palcem na swoje włosy, powoli akcentując każde słowo.
- Eee…. Włosy?
- Granger, nie żartuj sobie ze mną. Dlaczego moje włosy są do cholery różowe?
- Najwidoczniej w głębi twojego lodowatego serca uwielbiasz ten kolor.- powiedziała Gryfonka z kpiną w głosie. Jednak widząc błysk w oku różowowłosego jej uśmiech natychmiast zastygł na twarzy.
-A wiesz co jeszcze uwielbiam Granger?
-Nie?
-Łaskotki - powiedział po czym szybko podbiegł do łóżka i usiadł okrakiem na brunetce. Hermiona poczuła że ma kłopoty. I to poważne. Chłopak zaczął ją łaskotać. Prosiła, a wręcz błagała, lecz był nieugięty. W końcu wpadł jej do głowy pomysł. Może nie był zbyt mądry, lecz to była jej ostatnia deska ratunku. Tak szybko, że ledwo to zarejestrował, przybliżyła swoją twarz i go pocałowała. Chłopak był w takim szoku że przez pierwsze kilka chwil nie wiedział co robić. W końcu otrząsnął się i pogłębił pocałunek. Jej usta były pełne, ciepłe i smakowały malinami. Był tak zaczarowany tym pocałunkiem że nie spodziewał się podstępu ze strony Gryfonki. Dziewczyna podciągnęła prawe kolano do góry i z całej siły kopnęła chłopaka w czułe miejsce. Chłopak momentalnie położył się na łóżku, zwijając się z bólu, a w kącikach jego oczu zagościły łzy.
- Granger, ty szatanie! - zaskrzeczał blondyn.
- Zapamiętaj sobie, Malfoy. Z pięknymi kobietami się nie zadziera. - stwierdziła Hermiona, po czym wstała i wyszła z pokoju, kokieteryjnie kręcąc biodrami. Udała się do swojego pokoju, w którym Ginny trzymała się Blaise'a leżącego na podłodze, oboje zachodzili się śmiechem.
- A co wam tak wesoło? - dziewczyna udawała słodkie niewiniątko. Usiadła na łóżku i przykryła się kołdrą, zakrywając krótkie szorty i bluzkę z głębokim dekoltem.
- Hermiona, to był plan idealny! - wyznał brunet przez łzy. - Jak na to wpadłaś?
- Nie wiem, tak po prostu. Mógł ze mną nie zadzierać.
Do pokoju ponownie wszedł Draco, tym razem zachowując się ostrożniej i krocząc kulawo.
- Usuń to coś z mojej głowy, wiedźmo. - zwrócił się w stronę Hermiony.
- Nie ma mowy. Chciałeś się bawić w odważnych, to proszę, masz pole do popisu.
- Co sugerujesz? – zapytał ostrożnie.
-Mam dla ciebie kilka… propozycji. Jeśli spełnisz je wszystkie, przyznam że jesteś odważnym chłopakiem.
-A jeśli nie?
- Jeśli nie... To przez tydzień będziesz chodził za profesor McGonagall, w ogóle za całym gronem nauczycielskim i będziesz im mówił, jacy to oni są cudowni i zabójczo piękni. Szczególnie Slughorn.
-Uuuu - Blaise popłakał się ze śmiechu. Draco spojrzał na niego wzrokiem bazyliszka, po czym zwrócił się do brązowookiej.
- A co z włosami?
- No cóż, musimy to obgadać z Ginny. Wyjdźcie. – Stwierdziła Hermiona i dłonią wskazała drzwi za blondynem. Panowie wyszli.
- Gin, jakieś pomysły?
- Uważam, że to ty jesteś mózgiem tej operacji. - Zaśmiała się rudowłosa.
- A jakaś mała pomoc? - Wredny uśmiech wstąpił na twarz brunetki.
- Hm... - Ginny zastanowiła się chwilę. - Może niech serio wyzna miłość McGonagall? Tak przy całej szkole?
- A to nie będzie za proste? - Pytanie Hermiony zawisło w powietrzu.
- Już wiem, niech zaśpiewa dyrektorce miłosną serenadę!
- To już coś. - brązowooka uśmiechnęła się z satysfakcją. - A może jakiś dodatek?
- Widzę ten błysk w oku. - Zaśmiała się Ginny. - No to dawaj, zaskocz mnie.
Hermiona automatycznie podniosła się na dźwięk swojego nazwiska. Kątem oka zarejestrowała, że Ginny także się obudziła i zaspana, zastanawiała się nad pochodzeniem owego dźwięku. Popatrzyła na przyjaciółkę.
- Hermi, co on wypił tej nocy? - zapytała rudowłosa.
- Eliksir. - odparła niewinnym głosem starsza z nich.
-Jaki eliksir Miona?
-Eee... Zaraz zobaczysz.
W tej chwili do pokoju Gryfonek wpadł Draco we własnej osobie, a za nim Zabini dusząc się ze śmiechu. Dziewczyny spojrzały po sobie, po czym obie wybuchły śmiechem, zalewały się łzami i chichotały jak szalone. W jednej chwili Draco doskoczył do Hermiony, wziął ją na ręce i ignorując szok malujący się na twarzach diabła i wiewiórki, porwał ją, zamykając się w swoim pokoju. Szybkim ruchem rzucił brunetkę na swoje łóżko, po czym, wyciągając z kieszeni spodni różdżkę, rzucił na drzwi kilka zaklęć. Z morderczym wyrazem twarzy odwrócił się w stronę dziewczyny.
- Co. To. Jest.- wskazał palcem na swoje włosy, powoli akcentując każde słowo.
- Eee…. Włosy?
- Granger, nie żartuj sobie ze mną. Dlaczego moje włosy są do cholery różowe?
- Najwidoczniej w głębi twojego lodowatego serca uwielbiasz ten kolor.- powiedziała Gryfonka z kpiną w głosie. Jednak widząc błysk w oku różowowłosego jej uśmiech natychmiast zastygł na twarzy.
-A wiesz co jeszcze uwielbiam Granger?
-Nie?
-Łaskotki - powiedział po czym szybko podbiegł do łóżka i usiadł okrakiem na brunetce. Hermiona poczuła że ma kłopoty. I to poważne. Chłopak zaczął ją łaskotać. Prosiła, a wręcz błagała, lecz był nieugięty. W końcu wpadł jej do głowy pomysł. Może nie był zbyt mądry, lecz to była jej ostatnia deska ratunku. Tak szybko, że ledwo to zarejestrował, przybliżyła swoją twarz i go pocałowała. Chłopak był w takim szoku że przez pierwsze kilka chwil nie wiedział co robić. W końcu otrząsnął się i pogłębił pocałunek. Jej usta były pełne, ciepłe i smakowały malinami. Był tak zaczarowany tym pocałunkiem że nie spodziewał się podstępu ze strony Gryfonki. Dziewczyna podciągnęła prawe kolano do góry i z całej siły kopnęła chłopaka w czułe miejsce. Chłopak momentalnie położył się na łóżku, zwijając się z bólu, a w kącikach jego oczu zagościły łzy.
- Granger, ty szatanie! - zaskrzeczał blondyn.
- Zapamiętaj sobie, Malfoy. Z pięknymi kobietami się nie zadziera. - stwierdziła Hermiona, po czym wstała i wyszła z pokoju, kokieteryjnie kręcąc biodrami. Udała się do swojego pokoju, w którym Ginny trzymała się Blaise'a leżącego na podłodze, oboje zachodzili się śmiechem.
- A co wam tak wesoło? - dziewczyna udawała słodkie niewiniątko. Usiadła na łóżku i przykryła się kołdrą, zakrywając krótkie szorty i bluzkę z głębokim dekoltem.
- Hermiona, to był plan idealny! - wyznał brunet przez łzy. - Jak na to wpadłaś?
- Nie wiem, tak po prostu. Mógł ze mną nie zadzierać.
Do pokoju ponownie wszedł Draco, tym razem zachowując się ostrożniej i krocząc kulawo.
- Usuń to coś z mojej głowy, wiedźmo. - zwrócił się w stronę Hermiony.
- Nie ma mowy. Chciałeś się bawić w odważnych, to proszę, masz pole do popisu.
- Co sugerujesz? – zapytał ostrożnie.
-Mam dla ciebie kilka… propozycji. Jeśli spełnisz je wszystkie, przyznam że jesteś odważnym chłopakiem.
-A jeśli nie?
- Jeśli nie... To przez tydzień będziesz chodził za profesor McGonagall, w ogóle za całym gronem nauczycielskim i będziesz im mówił, jacy to oni są cudowni i zabójczo piękni. Szczególnie Slughorn.
-Uuuu - Blaise popłakał się ze śmiechu. Draco spojrzał na niego wzrokiem bazyliszka, po czym zwrócił się do brązowookiej.
- A co z włosami?
- No cóż, musimy to obgadać z Ginny. Wyjdźcie. – Stwierdziła Hermiona i dłonią wskazała drzwi za blondynem. Panowie wyszli.
- Gin, jakieś pomysły?
- Uważam, że to ty jesteś mózgiem tej operacji. - Zaśmiała się rudowłosa.
- A jakaś mała pomoc? - Wredny uśmiech wstąpił na twarz brunetki.
- Hm... - Ginny zastanowiła się chwilę. - Może niech serio wyzna miłość McGonagall? Tak przy całej szkole?
- A to nie będzie za proste? - Pytanie Hermiony zawisło w powietrzu.
- Już wiem, niech zaśpiewa dyrektorce miłosną serenadę!
- To już coś. - brązowooka uśmiechnęła się z satysfakcją. - A może jakiś dodatek?
- Widzę ten błysk w oku. - Zaśmiała się Ginny. - No to dawaj, zaskocz mnie.
***
-Nago? – Zapytał Draco chwilę później, w Pokoju Wspólnym.
Chłopak był pod wrażeniem. Nie sądził że te dwie sprytne Gryfonki będą takie
pomysłowe.
- I masz zaśpiewać miłosną balladę dla McGonagall. –Dopowiedziała Ginny. Blaise spojrzał na rudowłosą z namysłem.
- Po szkole z pewnością ożenię się z którąś z was moje kochane. Jesteście moimi ideałami kobiet. Takie wspaniałe… – Rozmarzył się. Ginny i Hermiona zachichotały, po czym obie, niemal jednocześnie przytuliły się do ciemnoskórego i złożyły na jego policzkach dwa soczyste buziaki.
Całą tę sytuację obserwował z rozdrażnieniem różowowłosy Ślizgon. Jego trybiki pracowały na pełnej mocy. Zastanawiał się, jak wyjść z całej tej sytuacji. Przejść się po szkole nago? Czy ich przypadkiem głowy nie rozbolały? Oczywiście chłopak nie miał się czego wstydzić, ale tu chodziło o męską dumę. Wpatrywał się nienawistnie w swojego odwiecznego wroga i... i nie mógł jej już tak nazwać. Ten pocałunek był niesamowity. Dziewczyna miała miękkie, malinowe wargi, które idealnie pasowały do jego ust. Głupio było mu się przyznać przed samym sobą, ale gdyby miał okazję powtórzyć tą sytuację, zrobiłby to samo bez wahania. Już miał westchnąć z rezygnacją i się poddać, gdy...
- Granger?
- Słucham? - Odparła automatycznie dziewczyna.
- Mam propozycję nie do odrzucenia.
- Mianowicie?
- Przejdę się nago, jeśli ty przejdziesz się ze mną. - Ginny i Blaise ponownie wybuchli śmiechem, patrząc po sobie. Hermionie natomiast szczęka opadła do ziemi.
- Zwariowałeś? To ty chciałeś udowodnić wszystkim, jaki to jesteś fajny i odważny.
- Ale podobno Gryfiaki są takie odważne.
- Nie martw się, Malfoy. Nie jestem tak głupia, jak ty i się na to nie nabiorę.
- W takim razie zmień zadanie.
- Co najwyżej możesz ubrać bikini. - Stwierdziła z namysłem Hermiona.
- Pod jednym warunkiem.
- Jakim?
- To będzie twoje bikini, Granger. - Gryfonka zamyśliła się, lecz po chwili pokiwała głową.
-Okey. Chcesz je teraz czy potem?
-Teraz.
Hermiona podeszła do dużej szafy stojącej naprzeciwko łóżek i zanurzyła się w niej. Po chwili trzymając zamkniętych dłoniach bikini, usiadła na łóżku. Ginny wiedziała że jej przyjaciółka posiada tylko jeden komplet, wiedziała także jak on wygląda. Wybuchła śmiechem tak głośnym, że Diabeł ze strachu spadł z jej łóżka, na którym jeszcze przed chwilą siedział.
- Nie patrzcie tak na mnie. - Odparła zażenowana Hermiona. Coraz mniej uśmiechał się jej ten pomysł. Wszyscy wrócili do pokoju wspólnego, gdzie Draco popijał ognistą.
- Smoku, nie pij za dużo, bo kocica McGonagall wyczuje, kiedy będziesz jej śpiewał piosenkę. - Stwierdził poważnym tonem Blaise, po czym on i dziewczyny po raz kolejny, tego dnia, wybuchli gromkim śmiechem. Sam obiekt kpin natomiast spojrzał na rudowłosą.
- Weasley, musimy pogadać o jakimś wkręceniu Zabiniego. - Stwierdził.
- Nie ma problemu, Malfoy.
- Ale nie chcę mieć różowych włosów! - Zaperzył się brunet.
- No dobra. Nie wiem, jak wy, ale ja idę zbierać się na śniadanie. No i lekcje zaczynają się za 2 godziny. – Wtrąciła się Hermiona, po czym ruszyła w stronę swojego pokoju.
- Granger! - Zawołał głośno Draco.
- Miło, że tak solidnie uczysz się mojego nazwiska. - Sarknęła Hermiona.
- Nie do twarzy ci z sarkazmem, kotku. Co z moimi włosami? Mam się tak wszystkim pokazać? - Przerażenie w jego głosie mieszało się z kpiną.
- A co? Myślałeś, że to ściągnę?
- Taka była umowa!
- Zdejmę zaklęcie, jeśli dzisiaj będziesz się grzecznie zachowywał, KOTKU. - Hermiona uśmiechnęła się bosko i znikła za drzwiami swojej sypialni.
Spakowała do torby potrzebne podręczniki, kilka rolek pergaminu i dwa pióra. Po naszykowaniu sobie ubrań, wzięła gorącą kąpiel i nałożyła delikatny makijaż. W samym ręczniku wróciła do pokoju gdzie ku jej zgrozie siedział Malfoy. Od razu przypomniała jej się podobna sytuacja, której głównymi bohaterami byli Blaise i Ginny. Hermiona zamiast wpaść w histerię, czego oczekiwał Draco, zaśmiała się i plecami oparła się o drzwi łazienki. Zastanawiał się właśnie jak zachęcić Gryfonkę do zdjęcia ręcznika, gdy ta się odezwała.
- Po coś tu przylazł?
- Oprócz podziwiania widoków? Mam sprawę.
- I masz zaśpiewać miłosną balladę dla McGonagall. –Dopowiedziała Ginny. Blaise spojrzał na rudowłosą z namysłem.
- Po szkole z pewnością ożenię się z którąś z was moje kochane. Jesteście moimi ideałami kobiet. Takie wspaniałe… – Rozmarzył się. Ginny i Hermiona zachichotały, po czym obie, niemal jednocześnie przytuliły się do ciemnoskórego i złożyły na jego policzkach dwa soczyste buziaki.
Całą tę sytuację obserwował z rozdrażnieniem różowowłosy Ślizgon. Jego trybiki pracowały na pełnej mocy. Zastanawiał się, jak wyjść z całej tej sytuacji. Przejść się po szkole nago? Czy ich przypadkiem głowy nie rozbolały? Oczywiście chłopak nie miał się czego wstydzić, ale tu chodziło o męską dumę. Wpatrywał się nienawistnie w swojego odwiecznego wroga i... i nie mógł jej już tak nazwać. Ten pocałunek był niesamowity. Dziewczyna miała miękkie, malinowe wargi, które idealnie pasowały do jego ust. Głupio było mu się przyznać przed samym sobą, ale gdyby miał okazję powtórzyć tą sytuację, zrobiłby to samo bez wahania. Już miał westchnąć z rezygnacją i się poddać, gdy...
- Granger?
- Słucham? - Odparła automatycznie dziewczyna.
- Mam propozycję nie do odrzucenia.
- Mianowicie?
- Przejdę się nago, jeśli ty przejdziesz się ze mną. - Ginny i Blaise ponownie wybuchli śmiechem, patrząc po sobie. Hermionie natomiast szczęka opadła do ziemi.
- Zwariowałeś? To ty chciałeś udowodnić wszystkim, jaki to jesteś fajny i odważny.
- Ale podobno Gryfiaki są takie odważne.
- Nie martw się, Malfoy. Nie jestem tak głupia, jak ty i się na to nie nabiorę.
- W takim razie zmień zadanie.
- Co najwyżej możesz ubrać bikini. - Stwierdziła z namysłem Hermiona.
- Pod jednym warunkiem.
- Jakim?
- To będzie twoje bikini, Granger. - Gryfonka zamyśliła się, lecz po chwili pokiwała głową.
-Okey. Chcesz je teraz czy potem?
-Teraz.
Hermiona podeszła do dużej szafy stojącej naprzeciwko łóżek i zanurzyła się w niej. Po chwili trzymając zamkniętych dłoniach bikini, usiadła na łóżku. Ginny wiedziała że jej przyjaciółka posiada tylko jeden komplet, wiedziała także jak on wygląda. Wybuchła śmiechem tak głośnym, że Diabeł ze strachu spadł z jej łóżka, na którym jeszcze przed chwilą siedział.
- Nie patrzcie tak na mnie. - Odparła zażenowana Hermiona. Coraz mniej uśmiechał się jej ten pomysł. Wszyscy wrócili do pokoju wspólnego, gdzie Draco popijał ognistą.
- Smoku, nie pij za dużo, bo kocica McGonagall wyczuje, kiedy będziesz jej śpiewał piosenkę. - Stwierdził poważnym tonem Blaise, po czym on i dziewczyny po raz kolejny, tego dnia, wybuchli gromkim śmiechem. Sam obiekt kpin natomiast spojrzał na rudowłosą.
- Weasley, musimy pogadać o jakimś wkręceniu Zabiniego. - Stwierdził.
- Nie ma problemu, Malfoy.
- Ale nie chcę mieć różowych włosów! - Zaperzył się brunet.
- No dobra. Nie wiem, jak wy, ale ja idę zbierać się na śniadanie. No i lekcje zaczynają się za 2 godziny. – Wtrąciła się Hermiona, po czym ruszyła w stronę swojego pokoju.
- Granger! - Zawołał głośno Draco.
- Miło, że tak solidnie uczysz się mojego nazwiska. - Sarknęła Hermiona.
- Nie do twarzy ci z sarkazmem, kotku. Co z moimi włosami? Mam się tak wszystkim pokazać? - Przerażenie w jego głosie mieszało się z kpiną.
- A co? Myślałeś, że to ściągnę?
- Taka była umowa!
- Zdejmę zaklęcie, jeśli dzisiaj będziesz się grzecznie zachowywał, KOTKU. - Hermiona uśmiechnęła się bosko i znikła za drzwiami swojej sypialni.
Spakowała do torby potrzebne podręczniki, kilka rolek pergaminu i dwa pióra. Po naszykowaniu sobie ubrań, wzięła gorącą kąpiel i nałożyła delikatny makijaż. W samym ręczniku wróciła do pokoju gdzie ku jej zgrozie siedział Malfoy. Od razu przypomniała jej się podobna sytuacja, której głównymi bohaterami byli Blaise i Ginny. Hermiona zamiast wpaść w histerię, czego oczekiwał Draco, zaśmiała się i plecami oparła się o drzwi łazienki. Zastanawiał się właśnie jak zachęcić Gryfonkę do zdjęcia ręcznika, gdy ta się odezwała.
- Po coś tu przylazł?
- Oprócz podziwiania widoków? Mam sprawę.
***
Pół godziny później Hermiona
dumnie kroczyła wraz z Ginny do Wielkiej Sali na śniadanie. Usiadły przy stole
i przywitały się z Harry'm oraz Ronem, który.... wpatrywał się w Astorię
Greengrass.
- Ron? Na głowę upadłeś? - Zapytała całkiem serio najmłodsza latorośl Weasleyów.
- O co ci chodzi? - Zaperzył się Ron. - Ja się tylko zastanawiam, co zjeść na śniadanie. - Stwierdził i popatrzył na swój talerz, pełen kiełbasek i tostów. Chłopak zarumienił się. Siostra już miała mu coś odpowiedzieć, gdy przerwał im Harry.
- Wiecie może, dlaczego Zabini ma łzy w oczach i zachodzi się ze śmiechu? I gdzie jest Malfoy?
W tym momencie do sali wszedł dumnym krokiem Draco Malfoy, książę Slytherinu i jeden z najprzystojniejszych chłopaków w szkole. O ile nie najprzystojniejszy. Jednak nie dzisiaj. Dzisiaj wyglądał lekko... dziwacznie z nowym kolorem włosów.
Nie było w Sali osoby, która nie zaśmiałaby się na jego widok. Oczywiście najgłośniej zachowywali się Harry, Ron i Blaise.
- Malfoy! Dasz mi na siebie namiary? Bo chętnie się z tobą umówię! - Zawył Harry i zaśmiał się, o ile to w ogóle możliwe, jeszcze głośniej.
- Wybacz stary, niestety me serce należy do kogoś innego -powiedział Draco. Szedł prosto, w stronę stołu nauczycieli ku przerażonej dyrektorce.
-Panie Malfoy co to ma zna.... – Profesorce nie udało się dokończyć ponieważ w tym momencie w całej Sali zabrzmiała nastrojowa muzyka .
Różowowłosy stanął przed gronem pedagogicznym ubrany w seksowną spódniczkę, białą bluzkę i czarne koturny, strój zapożyczony od Ginny. Cała sala wpatrywała się w niego w napięciu, czekając na rozwój wydarzeń. Po chwili chłopak zaczął zmysłowo tańczyć, przy okazji ściągając z siebie spódniczkę i bluzkę aż został w koturnach i czerwonym bikini. Spojrzał na Blaise’a, który pokazał mu dwa uniesione w górę kciuki i Hermionę, która tak, jak reszta sali, zaśmiewała się w najlepsze. Chłopak wziął głęboki oddech, utkwił wzrok w zszokowanej profesor McGonagall i zaczął śpiewać głosem wzmocnionym przez zaklęcie, tak aby cała sala go usłyszała:
- Ron? Na głowę upadłeś? - Zapytała całkiem serio najmłodsza latorośl Weasleyów.
- O co ci chodzi? - Zaperzył się Ron. - Ja się tylko zastanawiam, co zjeść na śniadanie. - Stwierdził i popatrzył na swój talerz, pełen kiełbasek i tostów. Chłopak zarumienił się. Siostra już miała mu coś odpowiedzieć, gdy przerwał im Harry.
- Wiecie może, dlaczego Zabini ma łzy w oczach i zachodzi się ze śmiechu? I gdzie jest Malfoy?
W tym momencie do sali wszedł dumnym krokiem Draco Malfoy, książę Slytherinu i jeden z najprzystojniejszych chłopaków w szkole. O ile nie najprzystojniejszy. Jednak nie dzisiaj. Dzisiaj wyglądał lekko... dziwacznie z nowym kolorem włosów.
Nie było w Sali osoby, która nie zaśmiałaby się na jego widok. Oczywiście najgłośniej zachowywali się Harry, Ron i Blaise.
- Malfoy! Dasz mi na siebie namiary? Bo chętnie się z tobą umówię! - Zawył Harry i zaśmiał się, o ile to w ogóle możliwe, jeszcze głośniej.
- Wybacz stary, niestety me serce należy do kogoś innego -powiedział Draco. Szedł prosto, w stronę stołu nauczycieli ku przerażonej dyrektorce.
-Panie Malfoy co to ma zna.... – Profesorce nie udało się dokończyć ponieważ w tym momencie w całej Sali zabrzmiała nastrojowa muzyka .
Różowowłosy stanął przed gronem pedagogicznym ubrany w seksowną spódniczkę, białą bluzkę i czarne koturny, strój zapożyczony od Ginny. Cała sala wpatrywała się w niego w napięciu, czekając na rozwój wydarzeń. Po chwili chłopak zaczął zmysłowo tańczyć, przy okazji ściągając z siebie spódniczkę i bluzkę aż został w koturnach i czerwonym bikini. Spojrzał na Blaise’a, który pokazał mu dwa uniesione w górę kciuki i Hermionę, która tak, jak reszta sali, zaśmiewała się w najlepsze. Chłopak wziął głęboki oddech, utkwił wzrok w zszokowanej profesor McGonagall i zaczął śpiewać głosem wzmocnionym przez zaklęcie, tak aby cała sala go usłyszała:
Och kobieto jesteś tak gorąca, jak litra ognistej.
Przez ciebie cały płonę. I to nic kochanie,
że jesteś McSztywna, rozpalę w tobie ogień.
Ponieważ jestem Miszczem, a ty moją uczennicą.
I nasza lekcja będzie trwać aż do rana,
aż już nie będziesz McNiewydymana.
Bo jestem bogiem a ty moją wyznawczynią.
Nasz romans będzie trwał.
Przez ciebie cały płonę. I to nic kochanie,
że jesteś McSztywna, rozpalę w tobie ogień.
Ponieważ jestem Miszczem, a ty moją uczennicą.
I nasza lekcja będzie trwać aż do rana,
aż już nie będziesz McNiewydymana.
Bo jestem bogiem a ty moją wyznawczynią.
Nasz romans będzie trwał.
Muzyka się urwała i Draco wrzasnął na całą salę :
- Nie ukrywajmy naszej miłości, Minevro.
Cała sala śmiała się z tego jakże imponującego występu, Draco miał owacje na stojąco. Po chwili chłopak skończył wygłupy, ubrał się, po czym odwrócił się przodem do widowni, ukłonił i usiadł na swoim miejscu, gdzie Blaise przybił mu piątkę.
Różowowłosy spojrzał na Hermionę, która uniosła kciuk do góry i uśmiechnęła się. Ten występ na pewno będzie na ustach wszystkich uczniów przez wiele dni. Najbardziej osłupiała była chyba Pansy, która niewiele rozumiała. Jej przyjaciel jeszcze wczoraj miał normalne włosy.
- Draco? Coś ty zrobił? – Zapytała niedowierzającym tonem.
- To nie ja! Granger uknuła tą intrygę. – Powiedział Draco.
- Gdzie ona jest? Muszę jej kupić kwiaty! – Stwierdziła Ślizgonka i wybuchła perlistym śmiechem. Musiała przyznać, że Hermiona jest królową intryg.
- Pans, to bikini to nic. On miał paradować nago, ale ostatecznie przekonał Hermionę, że w tym uroczym kostiumiku bardziej zaintryguje wszystkich, żeby mogli sobie wyobrażać, co się kryje za tymi cienkimi sznureczkami. – Blaise sugestywnie poruszał brwiami.
- Nie ukrywajmy naszej miłości, Minevro.
Cała sala śmiała się z tego jakże imponującego występu, Draco miał owacje na stojąco. Po chwili chłopak skończył wygłupy, ubrał się, po czym odwrócił się przodem do widowni, ukłonił i usiadł na swoim miejscu, gdzie Blaise przybił mu piątkę.
Różowowłosy spojrzał na Hermionę, która uniosła kciuk do góry i uśmiechnęła się. Ten występ na pewno będzie na ustach wszystkich uczniów przez wiele dni. Najbardziej osłupiała była chyba Pansy, która niewiele rozumiała. Jej przyjaciel jeszcze wczoraj miał normalne włosy.
- Draco? Coś ty zrobił? – Zapytała niedowierzającym tonem.
- To nie ja! Granger uknuła tą intrygę. – Powiedział Draco.
- Gdzie ona jest? Muszę jej kupić kwiaty! – Stwierdziła Ślizgonka i wybuchła perlistym śmiechem. Musiała przyznać, że Hermiona jest królową intryg.
- Pans, to bikini to nic. On miał paradować nago, ale ostatecznie przekonał Hermionę, że w tym uroczym kostiumiku bardziej zaintryguje wszystkich, żeby mogli sobie wyobrażać, co się kryje za tymi cienkimi sznureczkami. – Blaise sugestywnie poruszał brwiami.
***
Draconowi
tak spodobał się ten kostium, że postanowił się nie przebierać. Cały dzień
zachowywał się jak dziewczyna. Chichotał, plotkował, rzucał zalotne spojrzenie
spod długich rzęs, a raz nawet zaciągnął Ginny do damskiej toalety na
ploteczki.
Jego dobry humor panował jedynie na zewnątrz, w środku kipiał ze złości. Cała szkoła się z niego nabijała i wszyscy gadali o tych kilku marnych, czerwonych sznurkach. Zbłaźnił się po całej linii. Owszem, z początku było zabawnie, ale denerwowało go to wytykanie palcami. Z niecierpliwością czekał na koniec zajęć, by dopaść Hermionę, która miała go odczarować.
Jego dobry humor panował jedynie na zewnątrz, w środku kipiał ze złości. Cała szkoła się z niego nabijała i wszyscy gadali o tych kilku marnych, czerwonych sznurkach. Zbłaźnił się po całej linii. Owszem, z początku było zabawnie, ale denerwowało go to wytykanie palcami. Z niecierpliwością czekał na koniec zajęć, by dopaść Hermionę, która miała go odczarować.
***
Hermiona była strasznie
zadowolona z występu chłopaka. Co prawda, dostał szlaban przy całej szkole, ale
nie skarżył się. Co więcej, wczuł się w rolę. Po tym jak różowowłosy zaciągnął
jej przyjaciółkę do łazienki, Wesleyówna do końca zajęć go unikała. Gdy Hermiona pytała ją, co chłopak od niej
chciał, ta oblewała się ognistym rumieńcem i szybko zmieniała temat. W końcu po godzinie Ginny zwierzyła się
przyjaciółce, że Malfoy pokazał jej zdjęcie Diabła. Nagie.
-Ależ Gin, przecież ty już widziałaś go nago.- mówiła rozbawiona Gryfonka.
-Tak. Tyle że przez chwilę. I od tyłu! A Malfoy kazał mi patrzeć na to zdjęcie przez kilka minut. Mam je teraz wyryte na siatkówce, chyba się już nigdy nie pozbędę tego obrazu z głowy.
- Ginny… - Nagle Hermiona uświadomiła sobie straszliwą prawdę. – No bo… magiczne zdjęcia się ruszają. – Odparła z niemałym strachem w oczach, widząc jeszcze bardziej zażenowaną przyjaciółkę.
- No co ty nie powiesz!
Reakcja, jak każdy może się spodziewać, była idealnie trafiona. Hermiona tak zaczęła się śmiać, że niedługo później wylądowała na podłodze, a Ginny próbowała się ze wszystkich min opanować, ale także długo nie wytrzymała.
- I…. ten…. Jego Różdżka…. Ale nie ta… - Mówiła Brunetka przez łzy, zanosząc się śmiechem po ich sypialni.
- Możesz łaskawie przestać się ze mnie nabijać? – Zapytała Ginny.
- Nie!
-Ależ Gin, przecież ty już widziałaś go nago.- mówiła rozbawiona Gryfonka.
-Tak. Tyle że przez chwilę. I od tyłu! A Malfoy kazał mi patrzeć na to zdjęcie przez kilka minut. Mam je teraz wyryte na siatkówce, chyba się już nigdy nie pozbędę tego obrazu z głowy.
- Ginny… - Nagle Hermiona uświadomiła sobie straszliwą prawdę. – No bo… magiczne zdjęcia się ruszają. – Odparła z niemałym strachem w oczach, widząc jeszcze bardziej zażenowaną przyjaciółkę.
- No co ty nie powiesz!
Reakcja, jak każdy może się spodziewać, była idealnie trafiona. Hermiona tak zaczęła się śmiać, że niedługo później wylądowała na podłodze, a Ginny próbowała się ze wszystkich min opanować, ale także długo nie wytrzymała.
- I…. ten…. Jego Różdżka…. Ale nie ta… - Mówiła Brunetka przez łzy, zanosząc się śmiechem po ich sypialni.
- Możesz łaskawie przestać się ze mnie nabijać? – Zapytała Ginny.
- Nie!
***
Śmiechom
nie było końca. Ostatecznie dziewczyny trochę się uspokoiły i mogły na
spokojnie wziąć się za lekcje. Okazało się, że dobry humor narzucił tępo nauki
i niewiele później Gryfonki mogły wygodnie usiąść w salonie, popijając piwo
kremowe. Kiedy wszedł Blaise, Ginny mocno się zarumieniła i uciekła do swojego
pokoju. Zaowocowało to śmiech ze strony Hermiony.
- Eee… o co chodzi? – Zapytał zdezorientowany chłopak.
- Wiesz… Malfoy i te sprawy. – Rzekła brunetka i znów się zaśmiała. Poniekąd była to prawda.
Wyżej wspomniany wszedł właśnie do salonu. Przebrał się już w dżinsy i biały podkoszulek, idealnie kontrastujący z mocnym kolorem włosów.
- Granger, możesz to zdjąć? – Wskazał na swoje włosy. – Chyba już wystarczająco udowodniłem, że jestem odważny.
- Brawo, Malfoy. Muszę przyznać, że się spisałeś. – Hermiona uśmiechnęła się pobłażliwie do Dracona.
- Oklaski to może innym razem i w bardziej ustronnym miejscu. – Odparł Ślizgon i poruszał brwiami.
- Smoku, może mam się usunąć z sypialni na dzisiejszą noc? – Zapytał Blaise i popatrzył z zainteresowaniem na oboje.
- Jestem pewna, że poradzicie sobie beze mnie. – Zaśmiała się Hermiona .
-Może. Ale wiesz, trójkąciki są ciekawsze. Lub kwadraty.-powiedział Draco z błyskiem w oku.
- A właśnie. Gdzie moja wiewiórka? – Spytał w tym samym czasie Zabini. Hermiona uśmiechnęła się szeroko.
-Chowa się przed tobą.
-Ale jak to?
-Ten tu – wskazała na Malfoya - pokazał jej zdjęcie twojej em...różdżki.
Hermiona widząc mord w oczach Dracona szybko wycofała się do swojego pokoju, lecz nawet przez zamknięte drzwi usłyszała wrzaski Zabiniego.
-Malfoy ty cholerny, durny idioto! Czy ciebie do reszty pogrzało? ! Może ten róż zlasował ci mózg?! Jak mogłeś to zrobić ty skończony kretynie, przecież teraz Ginny do końca roku się do mnie nie odezwie!! Zabije cię!
- Ochłoń, Diable! To przecież było na żarty! – Próbował się bronić różowowłosy, jednak Blaise już wyciągał magiczny patyk. W geście przerażenia Książę Slytherinu uciekł do pokoju Gryfonek i zamknął go zaklęciami.
- Otwieraj to, tchórzu!
- Tchórzu? – Wzburzył się Draco. – To po co ja paradowałem cały dzień w tych landrynkowatych włosach?
- Bo jesteś takim debilem, że nie zauważyłeś, że się z ciebie nabijamy!
W tym momencie w rozmowie dwóch Ślizgonów pojawiły się bardzo niecenzuralne słowa. Dziewczyny musiały interweniować i w końcu wszyscy znaleźli się w salonie. Chłopcy siedzieli naprzeciw siebie, obaj mieli ręce założone na klatkę piersiową i wpatrywali się w siebie z uporem. W końcu Draco odwrócił głowę w stronę Hermiony.
- Granger, odczaruj mnie! – Warknął.
- Ehh, nie dacie sobie popatrzeć. – Stwierdziła z rezygnacją Hermiona i poszła do swojej sypialni. Po chwili wróciła z małą fiolką w ręce i podała Malfoyowi. – Masz, wypij.
- Pogrzało cię? Już wczoraj piłem coś podejrzanego! – Oburzył się Draco.
- Więc powiadasz, że chcesz zostać z takimi włosami, cukiereczku? – Zakpiła Hermiona. Draco posłusznie wziął fiolkę i wypił antidotum. Jego włosy przybrały dawny odcień.
- Mam was dość. Idę do siebie.
- Eee… o co chodzi? – Zapytał zdezorientowany chłopak.
- Wiesz… Malfoy i te sprawy. – Rzekła brunetka i znów się zaśmiała. Poniekąd była to prawda.
Wyżej wspomniany wszedł właśnie do salonu. Przebrał się już w dżinsy i biały podkoszulek, idealnie kontrastujący z mocnym kolorem włosów.
- Granger, możesz to zdjąć? – Wskazał na swoje włosy. – Chyba już wystarczająco udowodniłem, że jestem odważny.
- Brawo, Malfoy. Muszę przyznać, że się spisałeś. – Hermiona uśmiechnęła się pobłażliwie do Dracona.
- Oklaski to może innym razem i w bardziej ustronnym miejscu. – Odparł Ślizgon i poruszał brwiami.
- Smoku, może mam się usunąć z sypialni na dzisiejszą noc? – Zapytał Blaise i popatrzył z zainteresowaniem na oboje.
- Jestem pewna, że poradzicie sobie beze mnie. – Zaśmiała się Hermiona .
-Może. Ale wiesz, trójkąciki są ciekawsze. Lub kwadraty.-powiedział Draco z błyskiem w oku.
- A właśnie. Gdzie moja wiewiórka? – Spytał w tym samym czasie Zabini. Hermiona uśmiechnęła się szeroko.
-Chowa się przed tobą.
-Ale jak to?
-Ten tu – wskazała na Malfoya - pokazał jej zdjęcie twojej em...różdżki.
Hermiona widząc mord w oczach Dracona szybko wycofała się do swojego pokoju, lecz nawet przez zamknięte drzwi usłyszała wrzaski Zabiniego.
-Malfoy ty cholerny, durny idioto! Czy ciebie do reszty pogrzało? ! Może ten róż zlasował ci mózg?! Jak mogłeś to zrobić ty skończony kretynie, przecież teraz Ginny do końca roku się do mnie nie odezwie!! Zabije cię!
- Ochłoń, Diable! To przecież było na żarty! – Próbował się bronić różowowłosy, jednak Blaise już wyciągał magiczny patyk. W geście przerażenia Książę Slytherinu uciekł do pokoju Gryfonek i zamknął go zaklęciami.
- Otwieraj to, tchórzu!
- Tchórzu? – Wzburzył się Draco. – To po co ja paradowałem cały dzień w tych landrynkowatych włosach?
- Bo jesteś takim debilem, że nie zauważyłeś, że się z ciebie nabijamy!
W tym momencie w rozmowie dwóch Ślizgonów pojawiły się bardzo niecenzuralne słowa. Dziewczyny musiały interweniować i w końcu wszyscy znaleźli się w salonie. Chłopcy siedzieli naprzeciw siebie, obaj mieli ręce założone na klatkę piersiową i wpatrywali się w siebie z uporem. W końcu Draco odwrócił głowę w stronę Hermiony.
- Granger, odczaruj mnie! – Warknął.
- Ehh, nie dacie sobie popatrzeć. – Stwierdziła z rezygnacją Hermiona i poszła do swojej sypialni. Po chwili wróciła z małą fiolką w ręce i podała Malfoyowi. – Masz, wypij.
- Pogrzało cię? Już wczoraj piłem coś podejrzanego! – Oburzył się Draco.
- Więc powiadasz, że chcesz zostać z takimi włosami, cukiereczku? – Zakpiła Hermiona. Draco posłusznie wziął fiolkę i wypił antidotum. Jego włosy przybrały dawny odcień.
- Mam was dość. Idę do siebie.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz