Strony

sobota, 26 listopada 2016

Rozdział 12.



- GRANGEEEEEER! ZAMORDUJĘ CIĘ!
                Hermiona automatycznie podniosła się na dźwięk swojego nazwiska. Kątem oka zarejestrowała, że Ginny także się obudziła i zaspana, zastanawiała się nad pochodzeniem owego dźwięku. Popatrzyła na przyjaciółkę.
- Hermi, co on wypił tej nocy? - zapytała rudowłosa.
- Eliksir. - odparła niewinnym głosem starsza z nich.
-Jaki eliksir Miona?
-Eee... Zaraz zobaczysz.
                W tej chwili do pokoju Gryfonek wpadł Draco we własnej osobie, a za nim Zabini dusząc się ze śmiechu. Dziewczyny spojrzały po sobie, po czym obie wybuchły śmiechem, zalewały się łzami i chichotały jak szalone. W jednej chwili Draco doskoczył do Hermiony, wziął ją na ręce i ignorując szok malujący się na twarzach diabła i wiewiórki, porwał ją, zamykając  się w swoim pokoju. Szybkim ruchem rzucił brunetkę na swoje łóżko, po czym, wyciągając z kieszeni spodni różdżkę, rzucił na drzwi kilka zaklęć. Z morderczym wyrazem twarzy odwrócił się w stronę dziewczyny.
- Co. To. Jest.- wskazał palcem na swoje włosy, powoli akcentując każde słowo.
- Eee…. Włosy?
- Granger,  nie żartuj sobie ze mną. Dlaczego moje włosy są do cholery różowe? 
- Najwidoczniej w głębi twojego lodowatego serca uwielbiasz ten kolor.- powiedziała Gryfonka z kpiną w głosie. Jednak widząc błysk w oku różowowłosego jej uśmiech natychmiast zastygł na twarzy. 
-A wiesz co jeszcze uwielbiam Granger? 
-Nie? 
-Łaskotki - powiedział po czym szybko podbiegł do łóżka i usiadł okrakiem na brunetce.  Hermiona poczuła że ma kłopoty. I to poważne.  Chłopak zaczął ją łaskotać.  Prosiła, a wręcz błagała, lecz był nieugięty. W końcu wpadł jej do głowy pomysł. Może nie był zbyt mądry, lecz to była jej ostatnia deska ratunku. Tak szybko, że ledwo to zarejestrował, przybliżyła swoją twarz i go pocałowała. Chłopak był w takim szoku że przez pierwsze kilka chwil nie wiedział co robić. W końcu otrząsnął się i pogłębił pocałunek. Jej usta były pełne, ciepłe i smakowały malinami.  Był tak zaczarowany tym pocałunkiem że nie spodziewał się podstępu ze strony Gryfonki.  Dziewczyna podciągnęła prawe kolano do góry i z całej siły kopnęła chłopaka w czułe miejsce. Chłopak momentalnie położył się na łóżku, zwijając się z bólu, a w kącikach jego oczu zagościły łzy.
- Granger, ty szatanie! - zaskrzeczał blondyn.
- Zapamiętaj sobie, Malfoy. Z pięknymi kobietami się nie zadziera. - stwierdziła Hermiona, po czym wstała i wyszła z pokoju, kokieteryjnie kręcąc biodrami. Udała się do swojego pokoju, w którym Ginny trzymała się Blaise'a leżącego na podłodze, oboje zachodzili się śmiechem.
- A co wam tak wesoło? - dziewczyna udawała słodkie niewiniątko. Usiadła na łóżku i przykryła się kołdrą, zakrywając krótkie szorty i bluzkę z głębokim dekoltem.
- Hermiona, to był plan idealny! - wyznał brunet przez łzy. - Jak na to wpadłaś?
- Nie wiem, tak po prostu. Mógł ze mną nie zadzierać.
                Do pokoju ponownie wszedł Draco, tym razem zachowując się ostrożniej i krocząc kulawo.
- Usuń to coś z mojej głowy, wiedźmo. - zwrócił się w stronę Hermiony.
- Nie ma mowy. Chciałeś się bawić w odważnych, to proszę, masz pole do popisu.
- Co sugerujesz? – zapytał ostrożnie.
-Mam dla ciebie kilka… propozycji.  Jeśli spełnisz je wszystkie, przyznam że jesteś odważnym chłopakiem.
-A jeśli nie?
- Jeśli nie... To przez tydzień będziesz chodził za profesor McGonagall, w ogóle za całym gronem nauczycielskim i będziesz im mówił, jacy to oni są cudowni i zabójczo piękni. Szczególnie Slughorn. 
-Uuuu - Blaise popłakał się ze śmiechu.  Draco spojrzał na niego wzrokiem bazyliszka, po czym zwrócił się do brązowookiej.
- A co z włosami?
- No cóż, musimy to obgadać z Ginny. Wyjdźcie. – Stwierdziła Hermiona i dłonią wskazała drzwi za blondynem. Panowie wyszli.
- Gin, jakieś pomysły?
- Uważam, że to ty jesteś mózgiem tej operacji. - Zaśmiała się rudowłosa.
- A jakaś mała pomoc? - Wredny uśmiech wstąpił na twarz brunetki.
- Hm... - Ginny zastanowiła się chwilę. - Może niech serio wyzna miłość McGonagall? Tak przy całej szkole?
- A to nie będzie za proste? - Pytanie Hermiony zawisło w powietrzu.
- Już wiem, niech zaśpiewa dyrektorce miłosną serenadę!
 - To już coś. - brązowooka uśmiechnęła się z satysfakcją. - A może jakiś dodatek?
- Widzę ten błysk w oku. - Zaśmiała się Ginny. - No to dawaj, zaskocz mnie.
***
-Nago? – Zapytał Draco chwilę później, w Pokoju Wspólnym. Chłopak był pod wrażeniem. Nie sądził że te dwie sprytne Gryfonki będą takie pomysłowe.
- I masz zaśpiewać miłosną balladę dla McGonagall. –Dopowiedziała Ginny. Blaise spojrzał na rudowłosą z namysłem. 
- Po szkole z pewnością ożenię się z którąś z was moje kochane. Jesteście moimi ideałami kobiet. Takie wspaniałe… – Rozmarzył się. Ginny i Hermiona zachichotały, po czym obie, niemal jednocześnie przytuliły się do ciemnoskórego i złożyły na jego policzkach dwa soczyste buziaki.
                Całą tę sytuację obserwował z rozdrażnieniem różowowłosy Ślizgon. Jego trybiki pracowały na pełnej mocy. Zastanawiał się, jak wyjść z całej tej sytuacji. Przejść się po szkole nago? Czy ich przypadkiem głowy nie rozbolały? Oczywiście chłopak nie miał się czego wstydzić, ale tu chodziło o męską dumę. Wpatrywał się nienawistnie w swojego odwiecznego wroga i... i nie mógł jej już tak nazwać. Ten pocałunek był niesamowity. Dziewczyna miała miękkie, malinowe wargi, które idealnie pasowały do jego ust. Głupio było mu się przyznać przed samym sobą, ale gdyby miał okazję powtórzyć tą sytuację, zrobiłby to samo bez wahania. Już miał westchnąć z rezygnacją i się poddać, gdy...
- Granger?
- Słucham? - Odparła automatycznie dziewczyna.
- Mam propozycję nie do odrzucenia.
- Mianowicie?
- Przejdę się nago, jeśli ty przejdziesz się ze mną. - Ginny i Blaise ponownie wybuchli śmiechem, patrząc po sobie. Hermionie natomiast szczęka opadła do ziemi.
- Zwariowałeś? To ty chciałeś udowodnić wszystkim, jaki to jesteś fajny i odważny.
- Ale podobno Gryfiaki są takie odważne.
- Nie martw się, Malfoy. Nie jestem tak głupia, jak ty i się na to nie nabiorę.
- W takim razie zmień zadanie.
- Co najwyżej możesz ubrać bikini. - Stwierdziła z namysłem Hermiona.
- Pod jednym warunkiem.
- Jakim?
- To będzie twoje bikini, Granger. - Gryfonka zamyśliła się, lecz po chwili pokiwała głową.
-Okey. Chcesz je teraz czy potem? 
-Teraz.
                Hermiona podeszła do dużej szafy stojącej naprzeciwko łóżek i zanurzyła się w niej. Po chwili trzymając zamkniętych dłoniach bikini, usiadła na łóżku. Ginny wiedziała że jej przyjaciółka posiada tylko jeden komplet, wiedziała także jak on wygląda. Wybuchła śmiechem tak głośnym, że Diabeł ze strachu spadł z jej łóżka, na którym jeszcze przed chwilą siedział.
- Nie patrzcie tak na mnie. - Odparła zażenowana Hermiona. Coraz mniej uśmiechał się jej ten pomysł. Wszyscy wrócili do pokoju wspólnego, gdzie Draco popijał ognistą.
- Smoku, nie pij za dużo, bo kocica McGonagall wyczuje, kiedy będziesz jej śpiewał piosenkę. - Stwierdził poważnym tonem Blaise, po czym on i dziewczyny po raz kolejny, tego dnia, wybuchli gromkim śmiechem. Sam obiekt kpin natomiast spojrzał na rudowłosą.
- Weasley, musimy pogadać o jakimś wkręceniu Zabiniego. - Stwierdził.
- Nie ma problemu, Malfoy.
- Ale nie chcę mieć różowych włosów! - Zaperzył się brunet.
- No dobra. Nie wiem, jak wy, ale ja idę zbierać się na śniadanie. No i lekcje zaczynają się za 2 godziny. –  Wtrąciła się Hermiona, po czym ruszyła w stronę swojego pokoju.
- Granger! - Zawołał głośno Draco.
- Miło, że tak solidnie uczysz się mojego nazwiska. - Sarknęła Hermiona.
- Nie do twarzy ci z sarkazmem, kotku. Co z moimi włosami? Mam się tak wszystkim pokazać? - Przerażenie w jego głosie mieszało się z kpiną.
- A co? Myślałeś, że to ściągnę?
- Taka była umowa!
- Zdejmę zaklęcie, jeśli dzisiaj będziesz się grzecznie zachowywał, KOTKU. - Hermiona uśmiechnęła się bosko i znikła za drzwiami swojej sypialni.
                Spakowała do torby potrzebne podręczniki, kilka rolek pergaminu i dwa pióra. Po naszykowaniu sobie ubrań, wzięła gorącą kąpiel i nałożyła delikatny makijaż. W samym ręczniku wróciła do pokoju gdzie ku jej zgrozie siedział Malfoy. Od razu przypomniała jej się podobna sytuacja, której głównymi bohaterami byli Blaise i Ginny. Hermiona zamiast wpaść w histerię, czego oczekiwał Draco, zaśmiała się i plecami oparła się o drzwi łazienki. Zastanawiał się właśnie jak zachęcić Gryfonkę do zdjęcia ręcznika,  gdy ta się odezwała.
- Po coś tu przylazł?
- Oprócz podziwiania widoków?  Mam sprawę.
***
                Pół godziny później Hermiona dumnie kroczyła wraz z Ginny do Wielkiej Sali na śniadanie. Usiadły przy stole i przywitały się z Harry'm oraz Ronem, który.... wpatrywał się w Astorię Greengrass.
- Ron? Na głowę upadłeś? - Zapytała całkiem serio najmłodsza latorośl Weasleyów.
- O co ci chodzi? - Zaperzył się Ron. - Ja się tylko zastanawiam, co zjeść na śniadanie. - Stwierdził i popatrzył na swój talerz, pełen kiełbasek i tostów. Chłopak zarumienił się. Siostra już miała mu coś odpowiedzieć, gdy przerwał im Harry.
- Wiecie może, dlaczego Zabini ma łzy w oczach i zachodzi się ze śmiechu? I gdzie jest Malfoy?
                W tym momencie do sali wszedł dumnym krokiem Draco Malfoy, książę Slytherinu i jeden z najprzystojniejszych chłopaków w szkole. O ile nie najprzystojniejszy. Jednak nie dzisiaj. Dzisiaj wyglądał lekko... dziwacznie z nowym kolorem włosów.
                Nie było w Sali osoby, która nie zaśmiałaby się na jego widok. Oczywiście najgłośniej zachowywali się Harry, Ron i Blaise.
- Malfoy! Dasz mi na siebie namiary? Bo chętnie się z tobą umówię! - Zawył Harry i zaśmiał się, o ile to w ogóle możliwe, jeszcze głośniej.
- Wybacz stary, niestety me serce należy do kogoś innego -powiedział Draco. Szedł prosto, w stronę stołu nauczycieli ku przerażonej dyrektorce. 
-Panie Malfoy co to ma zna.... – Profesorce nie udało się dokończyć ponieważ w tym momencie w całej Sali zabrzmiała nastrojowa  muzyka .
                Różowowłosy stanął przed gronem pedagogicznym ubrany w seksowną spódniczkę,  białą bluzkę i czarne koturny, strój  zapożyczony od Ginny. Cała sala wpatrywała się w niego w napięciu, czekając na rozwój wydarzeń. Po chwili chłopak zaczął zmysłowo tańczyć,  przy okazji ściągając z siebie spódniczkę i bluzkę aż został w koturnach i czerwonym bikini. Spojrzał na Blaise’a, który pokazał mu dwa uniesione w górę kciuki i Hermionę, która tak, jak reszta sali, zaśmiewała się w najlepsze. Chłopak wziął głęboki oddech, utkwił wzrok w zszokowanej profesor McGonagall i zaczął śpiewać głosem wzmocnionym przez zaklęcie, tak aby cała sala go usłyszała:
Och kobieto jesteś tak gorąca, jak litra ognistej.
 Przez ciebie cały płonę. I to nic kochanie,
że jesteś McSztywna,  rozpalę w tobie ogień.
Ponieważ jestem Miszczem, a ty moją uczennicą.
I nasza lekcja będzie trwać aż do rana,
aż już nie będziesz McNiewydymana.
Bo jestem bogiem a ty moją wyznawczynią.
Nasz romans będzie trwał.
Muzyka się urwała i Draco wrzasnął na całą salę :
- Nie ukrywajmy naszej miłości, Minevro. 
                Cała sala śmiała się z tego jakże imponującego występu, Draco miał owacje na stojąco. Po chwili chłopak skończył wygłupy, ubrał się, po czym odwrócił się przodem do widowni, ukłonił i usiadł na swoim miejscu, gdzie Blaise przybił mu piątkę.
                Różowowłosy spojrzał na Hermionę, która uniosła kciuk do góry i uśmiechnęła się. Ten występ na pewno będzie na ustach wszystkich uczniów przez wiele dni. Najbardziej osłupiała była chyba Pansy, która niewiele rozumiała. Jej przyjaciel jeszcze wczoraj miał normalne włosy.
- Draco? Coś ty zrobił? – Zapytała niedowierzającym tonem.
- To nie ja! Granger uknuła tą intrygę. – Powiedział Draco.
- Gdzie ona jest? Muszę jej kupić kwiaty! – Stwierdziła Ślizgonka i wybuchła perlistym śmiechem. Musiała przyznać, że Hermiona jest królową intryg.
- Pans, to bikini to nic. On miał paradować nago, ale ostatecznie przekonał Hermionę, że w tym uroczym kostiumiku bardziej zaintryguje wszystkich, żeby mogli sobie wyobrażać, co się kryje za tymi cienkimi sznureczkami. – Blaise sugestywnie poruszał brwiami.
***
                Draconowi tak spodobał się ten kostium, że postanowił się nie przebierać. Cały dzień zachowywał się jak dziewczyna. Chichotał, plotkował, rzucał zalotne spojrzenie spod długich rzęs, a raz nawet zaciągnął Ginny do damskiej toalety na ploteczki.
                Jego dobry humor panował jedynie na zewnątrz, w środku kipiał ze złości. Cała szkoła się z niego nabijała i wszyscy gadali o tych kilku marnych, czerwonych sznurkach. Zbłaźnił się po całej linii. Owszem, z początku było zabawnie, ale denerwowało go to wytykanie palcami. Z niecierpliwością czekał na koniec zajęć, by dopaść Hermionę, która miała go odczarować.
***
                Hermiona była strasznie zadowolona z występu chłopaka. Co prawda, dostał szlaban przy całej szkole, ale nie skarżył się. Co więcej, wczuł się w rolę. Po tym jak różowowłosy zaciągnął jej przyjaciółkę do łazienki, Wesleyówna do końca zajęć go unikała.  Gdy Hermiona pytała ją, co chłopak od niej chciał, ta oblewała się ognistym rumieńcem i szybko zmieniała temat.  W końcu po godzinie Ginny zwierzyła się przyjaciółce, że Malfoy pokazał jej zdjęcie Diabła. Nagie.
-Ależ Gin, przecież ty już widziałaś go nago.- mówiła rozbawiona Gryfonka.
-Tak. Tyle że przez chwilę. I od tyłu! A Malfoy kazał mi patrzeć na to zdjęcie przez kilka minut. Mam je teraz wyryte na siatkówce,  chyba się już nigdy nie pozbędę tego obrazu z głowy.
- Ginny… - Nagle Hermiona uświadomiła sobie straszliwą prawdę. – No bo… magiczne zdjęcia się ruszają. – Odparła z niemałym strachem w oczach, widząc jeszcze bardziej zażenowaną przyjaciółkę.
- No co ty nie powiesz!
                Reakcja, jak każdy może się spodziewać, była idealnie trafiona. Hermiona tak zaczęła się śmiać, że niedługo później wylądowała na podłodze, a Ginny próbowała się ze wszystkich min opanować, ale także długo nie wytrzymała.
- I…. ten…. Jego Różdżka…. Ale nie ta… - Mówiła Brunetka przez łzy, zanosząc się śmiechem po ich sypialni.
- Możesz łaskawie przestać się ze mnie nabijać? – Zapytała Ginny.
- Nie!
***
                Śmiechom nie było końca. Ostatecznie dziewczyny trochę się uspokoiły i mogły na spokojnie wziąć się za lekcje. Okazało się, że dobry humor narzucił tępo nauki i niewiele później Gryfonki mogły wygodnie usiąść w salonie, popijając piwo kremowe. Kiedy wszedł Blaise, Ginny mocno się zarumieniła i uciekła do swojego pokoju. Zaowocowało to śmiech ze strony Hermiony.
- Eee… o co chodzi? – Zapytał zdezorientowany chłopak.
- Wiesz… Malfoy i te sprawy. – Rzekła brunetka i znów się zaśmiała. Poniekąd była to prawda.
                Wyżej wspomniany wszedł właśnie do salonu. Przebrał się już w dżinsy i biały podkoszulek, idealnie kontrastujący z mocnym kolorem włosów.
- Granger, możesz to zdjąć? – Wskazał na swoje włosy. – Chyba już wystarczająco udowodniłem, że jestem odważny.
- Brawo, Malfoy. Muszę przyznać, że się spisałeś. – Hermiona uśmiechnęła się pobłażliwie do Dracona.
- Oklaski to może innym razem i w bardziej ustronnym miejscu. – Odparł Ślizgon i poruszał brwiami.
- Smoku, może mam się usunąć z sypialni na dzisiejszą noc? – Zapytał Blaise i popatrzył z zainteresowaniem na oboje.
- Jestem pewna, że poradzicie sobie beze mnie. – Zaśmiała się Hermiona .
-Może. Ale wiesz, trójkąciki są ciekawsze. Lub kwadraty.-powiedział Draco z błyskiem w oku.
-  A właśnie.  Gdzie moja wiewiórka? – Spytał w tym samym czasie Zabini. Hermiona uśmiechnęła się szeroko.
-Chowa się przed tobą.
-Ale jak to?
-Ten tu – wskazała na Malfoya - pokazał jej zdjęcie twojej em...różdżki.
                Hermiona widząc mord w oczach Dracona szybko wycofała się do swojego pokoju, lecz nawet przez zamknięte drzwi usłyszała wrzaski Zabiniego.
-Malfoy ty cholerny, durny idioto!  Czy ciebie do reszty pogrzało? ! Może ten róż zlasował ci mózg?!  Jak mogłeś to zrobić ty skończony kretynie,  przecież teraz Ginny do końca roku się do mnie nie odezwie!!  Zabije cię!
- Ochłoń, Diable! To przecież było na żarty! – Próbował się bronić różowowłosy, jednak Blaise już wyciągał magiczny patyk. W geście przerażenia Książę Slytherinu uciekł do pokoju Gryfonek i zamknął go zaklęciami.
- Otwieraj to, tchórzu!
- Tchórzu? – Wzburzył się Draco. – To po co ja paradowałem cały dzień w tych landrynkowatych włosach?
- Bo jesteś takim debilem, że nie zauważyłeś, że się z ciebie nabijamy!
                W tym momencie w rozmowie dwóch Ślizgonów pojawiły się bardzo niecenzuralne słowa. Dziewczyny musiały interweniować i w końcu wszyscy znaleźli się w salonie. Chłopcy siedzieli naprzeciw siebie, obaj mieli ręce założone na klatkę piersiową i wpatrywali się w siebie z uporem. W końcu Draco odwrócił głowę w stronę Hermiony.
- Granger, odczaruj mnie! – Warknął.
- Ehh, nie dacie sobie popatrzeć. – Stwierdziła z rezygnacją Hermiona i poszła do swojej sypialni. Po chwili wróciła z małą fiolką w ręce i podała Malfoyowi. – Masz, wypij.
- Pogrzało cię? Już wczoraj piłem coś podejrzanego! – Oburzył się Draco.
- Więc powiadasz, że chcesz zostać z takimi włosami, cukiereczku? – Zakpiła Hermiona. Draco posłusznie wziął fiolkę i wypił antidotum. Jego włosy przybrały dawny odcień.
- Mam was dość. Idę do siebie.

sobota, 19 listopada 2016

Rozdział 11.



- I niby wy, Gryfiaki jesteście tacy odważni? – Zakpił.
                Hermiona zarumieniła się, aczkolwiek pewnym krokiem ruszyła naprzód. Strasznie się bała, bo jedyne źródło światła pochodziło z ich różdżek, a ona nienawidziła ciemności. Draco szybko do niej dołączył i szli ramię w ramię. Przeszli przez pewien odcinek korytarza i ich oczom ukazały się schodki. Ślizgon, jako dżentelmen pozwolił swojej towarzyszce iść pierwszej, ponieważ schodki były zbyt wąskie, by mogli się zmieścić na nich oboje. Hermiona ostrożnie stawiała każdy krok, jednak prawie u samej góry jeden stopień zapadł się i jej noga utknęła.
                Gryfonka krzyknęła głośno, łapiąc się Draco, który mocno złapał ją w talii. Dziewczyna była przestraszona i jęczała co chwilę z bólu.
- Cicho bądź. Już cię wyciągam! – Odparł zdenerwowany Ślizgon. Pociągnął ją do góry, ale ani drgnęła. Jej noga ugrzęzła w jakiejś kleistej mazi. Dziewczyna zaczęła cicho łkać.
- Zrób coś. – Poprosiła cicho.
- No dobra. Zamknij oczy i nie otwieraj. – Draco wpadł na pewien pomysł, jednak napotkał przerażoną minę dziewczyny. – Nie patrz tak na mnie, nie zrobię ci krzywdy.  – Dodał. Hermiona z pewnym ociąganiem zakryła sobie oczy ręką. W tym czasie Draco mruknął zaklęcie „incendio”. Maź zapaliła się i wtedy podciągnął dziewczynę do góry, jednak nic to nie dało. Spróbował jeszcze „deprimo” i „defodio”. W końcu zadziałało to drugie i Hermiona mogła swobodnie wyciągnąć nogę.
- Dzięki. – Powiedziała i otarła łzy.
                Stawiając teraz ostrożniej kroki, w końcu doszli do drzwi. Hermiona pociągnęła za klamkę, jednak nic się nie stało. Próbowali przeróżnych zaklęć, ale nie było różnicy. Poddali się po pewnym czasie i postanowili wracać. Mijając schodek, w którym była ta dziwna maź, Draco przystanął na chwilę.
- Poczekaj, Granger. – Mruknął Draco, po czym schylił się i różdżką oświetlił substancję.
- Co ty wyprawiasz? – Zainteresowała się Hermiona.
- Accio. – Powiedział blondyn, ignorując słowa dziewczyny. Ku ogólnemu zaskoczeniu, w jego ręku pojawiła się jakaś karteczka, na której była zapisana jakaś rymowanka. – Tak myślałem. – Rzekł, patrząc na nią z triumfem.
- Czytaj! – Ponagliła go Gryfonka. 

Jeśli chcesz zajrzeć do mego wnętrza,
porzuć stos myśli który się wciąż napiętrza .
Odpowiedzią jest towarzysz przygód,
czyli ten, który nie odmawia sobie wygód.
Przez te wrota wejdzie tylko odważny człek,
a jeśli skłamie postarzeje się o wiek.
Zwarz na niebezpieczeństwa, przyjacielu,
gdyż to zadanie obróciło w proch wielu.


Uczniowie popatrzyli po sobie zdziwieni. Co te słowa miały znaczyć. I jaka tajemnica kryła się za tymi dziwnymi słowami?
- Jak myślisz, co to może znaczyć? – Zapytała trochę zagubiona Hermiona.
- Nie mam pojęcia. – Odparł szczerze Draco. – Dzisiaj już nic nie wymyślimy. Wracajmy. – Jak postanowili, tak też zrobili. W ciszy wrócili do dormitorium, Gryfonka zamknęła hasłem przejście i oboje udali się do swoich pokoi.
                Niecałe pół godziny później, leżąc już w swoich łóżkach, rozmyślali nad słowami zagadki. Wszystko to było niezrozumiałe i takie tajemnicze. Zapewne nieprędko to rozwiążą.
***
Niedzielny poranek przyniósł ulewę i wiatr, co jedynie wprawiło Hermionę w jeszcze większą nostalgię. Zamyślona, zastanawiała się nad słowami zagadki, którą wczoraj odnaleźli. Było w niej jednocześnie coś oczywistego, a z drugiej strony: niezrozumiałego. Tajemnicze słowa krążyły w jej głowie i powtarzały się, jak echo. Jednak od wczoraj na nic nie wpadła.
- Hermiona, wszystko okey? – Zapytał Harry na śniadaniu, kiedy spojrzał na przyjaciółkę, której łyżka zastygła w połowie drogi do ust. – Od wczoraj jesteś strasznie zamyślona, coś się stało?
- Nie, no co ty. – Wytłumaczyła pospiesznie. – Rodzice przysłali mi list i zastanawiam się, co im odpowiedzieć. Muszę ich odwiedzić w święta. – Uśmiechnęła się.
- Już trochę lepiej? – Spytał nieśmiało Ron. Oczywiście miał na myśli sytuację z pamięcią rodziców Gryfonki.
- Mama pisze, że powoli sobie o mnie przypomina. Mam nadzieję, że i tata w końcu przypomni sobie o córce. – Odparła słabym uśmiechem.
- Wszystko się jakoś ułoży. – Stwierdził rudzielec i pocieszająco ścisnął dłoń przyjaciółki.
- Wiem to.
                Po śniadaniu brunetka udała się do dormitorium na 5 piętrze, w celu poszukania jakichś informacji w biblioteczce. Na pierwszy ogień wzięła książkę, która już kiedyś wpadła jej w ręce. Zaczęła wertować stronice, co chwilę wzdrygając się z obrzydzeniem na widok paskudnych zdjęć. Doszła do rozdziału z zaklęciami potrzebnymi do otwierania wejść. Tego właśnie szukała.
                Szyfry były napisane runicznie. Szybkim krokiem poszła do sypialni i pożyczyła podręcznik od Ginny, po czym wróciła do salonu, do książki. Kawałek po kawałku tłumaczyła znaki, tworzące łacińskie słowa. Zapisała listę haseł, jakie znalazła i w myślach wyznaczyła sobie pójście do biblioteki. Teraz jednak wzięła z półki kolejną książkę.
                Nie znalazła nic pożytecznego. W pewnym momencie do pomieszczenia weszła Ginny, która wróciła ze spaceru z Luną.
- Hej, Miona. Co ciekawego? – Zapytała rudowłosa, siadając na kanapie koło przyjaciółki.
- Przeglądam książki z tej biblioteczki, ale raczej nie ma tu nic dla mnie. – Odparła Hermiona, pospiesznie zamykając wszystkie księgi.
- To chyba coś z dziedziny czarnej magii, też ostatnio na nie patrzyłam. – Stwierdziła Ginny.
- Ty? I książki inne, niż podręczniki? Nie wierzę. – Zaśmiała się starsza z dziewczyn. Odłożyła książki na półkę i znów usiadła na kanapie. – To co tam u Luny?
- Ostatnio kłóci się z Neville’m, chyba przechodzą jakiś kryzys.
- Kiedyś, gdy wieczorem wracałam z wieży, minęłam ich, byli chyba na randce. Ale obserwował ich jakiś brunet, może to o to chodzi.
- A co to za ploteczki? – Do rozmowy wtrącił się Blaise, który właśnie wyszedł z sypialni Ślizgonów.
- Nie twój interes. – Odpowiedziała zaczepnie Hermiona.
- Wdrążcie starego Diabła w temat, ja też lubię poplotkować. – ciemnoskóry założył ręce na kolana i zrobił uroczą, zainteresowaną minę.
- Gadamy o Lunie i Neville’u. – Wyjaśniła Ginny.
- Chodzi o tą waszą blondynę? Teo pewnego czasu się za nią uganiał, ale dała mu kosza. Bidulek, ciężko to przeżył. – Odparł, czym zwrócił na siebie uwagę Gryfonek.
- Teodor? Serio? Nie miałyśmy pojęcia. – Hermiona nie kryła zdziwienia.
- No tak, w zeszłym roku nawet wyznał jej swoje uczucia, ale podobno go wyśmiała.
- Co? Luna? Ona by tak nie zrobiła! – Broniła honoru przyjaciółki Ginny.
- Mówię tylko to, co słyszałem.  Ślizgon dał za wygraną.
                Pogrążyli się w innych tematach, nawet przyjemnie im się razem gadało. Blaise wspomniał, że Draco ciągle siedzi przed jakimiś książkami, o których on nigdy nie słyszał. Hermiona znała chyba powód nagłego zainteresowania blondyna różnymi podręcznikami. Swoją drogą, ciekawe, że wiedziała o swoim wrogu coś, czego nie wiedział jego najlepszy przyjaciel. Z drugiej strony, Malfoy mógł tak samo myśleć względem Ginny.
***
W bibliotece Hermiona przetłumaczyła łacińskie hasło. Znajdowało się wśród nich też to, które otwierało tajemne przejście do tunelu, tuż za biblioteczką. Gryfonka musiała się spotkać z blondwłosym Ślizgonem. Jak na zawołanie, nagle wyrósł tuż przy jej stoliku i usiadł.
- Masz coś? – Zapytał bez ogródek. W odpowiedzi dziewczyna podała mu listę haseł. – Skąd to?
- Z tej dziwnej książki, którą kiedyś przez ciebie upuściłam. – Odparła sarkastycznie. – Myślę, że mogą się przydać.
- Wracamy tam dzisiaj?
- Tak. A ty coś znalazłeś?
- Nie mam nic. Ale w Malfoy Manor mamy sporą biblioteczkę i jest tam mnóstwo tego rodzaju książek.
- Super. – Odparła poirytowana Gryfonka. – Zamierzasz tam iść?
- Owszem. I to nawet z tobą. – Na jego usta wstąpił iście ślizgoński uśmieszek.
- Nie ma mowy. Ja tam nigdy nie wrócę. – Zaperzyła się Hermiona. W jej oczach krył się ból. Mimowolnie złapała się za lewe ramię. Draco bardzo dobrze pamiętał, co tam jest.
- A nie chcesz odkryć tej zagadki?
- Sam se odkrywaj. – Powiedziała niezbyt inteligentnie brązowooka. Zabrała swoje rzeczy, po czym wyszła, pozostawiając Ślizgona samego.
***
W trakcie kolacji zarówno Hermiona, jak i Draco odpuścili sobie posiłek. W tym czasie ponownie wrócili do tajnego tunelu. Gryfonka miała jakieś dziwne uczucie, że ktoś ich obserwuje, dlatego też co chwila odwracała się za siebie, ale napotykała jedynie znudzone spojrzenie jej towarzysza.
                Weszli po schodkach na górę i stanęli przed masywnymi drzwiami. Wypowiadali wszystkie hasła, jakie widniały na liście Hermiony, jednak żadne nie pozwoliło im wejść dalej.
- To ja już nie wiem. – Mina Draco wyrażała zrezygnowanie.
- Ja też. Na razie.
- Mówię ci, że trzeba iść do Malfoy Manor.
- To sobie idź, nikt ci nie broni. – Zdenerwowana Gryfonka ostentacyjnie wyminęła blondyna i szybkim krokiem ruszyła przed siebie. Wypowiedziała hasło i drzwi otworzyły się. Przeszli przez nie i zamknęli za sobą w ostatnim momencie, bowiem do środka weszli Ginny i Blaise. Najwyraźniej ich wczorajsza kłótnia poszła w niepamięć. Popatrzyli zdziwieni po swoich przyjaciołach.
- Cześć? – Padło z ust Blaise’a.
- A co wy tu porabiacie? – Zapytała podejrzliwie Ginny.
- Malfoy znów chciał mi wyciąć kawał, ten idiota. – Hermiona popatrzyła na Dracona z małym triumfem w oczach, że nadarzyła jej się okazja do zadrwienia z chłopaka.
- Smoku, mówiłem ci, że straszenie Gryfiaków jest trochę nudne, bo już dawno udowodnili, że nie są odważni. – Powiedział tonem znawcy brunet.
- My nie jesteśmy odważni? – Zapytały jednocześnie dziewczyny.
- To chyba wy nie macie pojęcia o odwadze. – Dodała starsza z Gryfonek.
- Tak? W takim razie przekonajmy się! – Zarządził Zabini.
- Ja nie mam zamiaru uczestniczyć w tej dziecinadzie. – Stwierdził Draco i już kierował się do swojego pokoju, gdy usłyszał cichy głos Hermiony.
- Przywódca tchórzy się znalazł.
- Coś ty powiedziała? – Ślizgon raptownie odwrócił się w stronę dziewczyny. – Nazwałaś mnie tchórzem? – Ku zaskoczeniu wszystkich, wyciągnął różdżkę i podchodził wolnym krokiem do Hermiony.
- Nie podchodź, bo się szlamem pobrudzisz. – Rzuciła Gryfonka, na której pokaz Ślizgona nie zrobił najmniejszego wrażenia.
- Pewnie i się pobrudzę. Ale nie będę nazywany tchórzem. – Stwierdził groźnie.
- A wolisz inne określenia? Bo mam kilka w zanadrzu. – Drwiący ton Hermiony wprawił wszystkich w osłupienie. Dziewczyna odwróciła się na pięcie i poszła do swojego pokoju.
***
Dziewczyny tego wieczoru jeszcze długo gadały, leżąc w swoich łóżkach. Nie mogły się sobą nacieszyć po prawie rocznej rozłące. Opowiadały sobie różne historie z tamtego okresu, był płacz, ale śmiech też był. W końcu koło północy poczuły zmęczenie i wygodnie ułożyły się na poduchach gdy… do pokoju wpadł Malfoy.
- Granger! Nie będziesz mi zarzucać tchórzostwa! Zakładamy się! – Mówił głośno blondyn.
- Serio nie mogłeś sobie wybrać lepszej pory na takie postanowienia? – Zapytała poirytowana dziewczyna.
- Nie.
- To fajnie masz. Wynoś się z tego pokoju! – Wzburzyła się. Do pokoju wszedł Blaise.
- Co jest gołąbeczki? Usłyszałem wasze słodkie głosiki. – Uśmiechnął się brunet.
- Możesz łaskawie zabrać tą fretkę z naszego pokoju? Chcemy spać. – Hermiona pokazała na siebie i Ginny, która ukrywała śmiech.
- Najpierw jakieś zadanie. – Powiedział skonsternowany Draco.
- No dobra!
                Hermiona wstała z łóżka i podeszła do szafy, zasłaniając ją tak, by nikt nie widział, co jest w środku. Miała tam całkiem spory zapas różnych eliksirów, które zbierała przez długi czas przygotowań do wyprawy z Harry’m i Ronem. Połączyła ze sobą kilka różnych płynów i wyszła jej mikstura o wściekle różowej barwie. Jako jedna z najlepszych w klasie, wiedziała, co powstanie i jak to odczarować. Odwróciła się do chłopaka z fiolką.
- Masz to wypić. – Podała mu flakonik do ręki.
- I co?
- I tyle.
- I to niby ma być to twoje szalenie trudne zadanie? – Zakpił Malfoy.
- Jutro reszta, teraz chce mi się spać. Pij. – Rozkazała. Chłopak posłusznie uniósł fiolkę do ust i wypił zawartość eliksiru. – Do widzenia. – Otworzyła im szerzej drzwi. Zdziwieni wyszli z pokoju, komentując dziwne zachowanie koleżanki i podejrzaną miksturę.
***
Rano cały Hogwart został postawiony na nogi już o 6:00 rano. A to wszystko za sprawą blondwłosego Ślizgona, mieszkającego w dormitorium na 5 piętrze, za portretem trzech dam, który obecnie stał w swoim pokoju, przed lustrem.
- GRANGEEEEEER! ZAMORDUJĘ CIĘ!
*** 
Cześć Wizzy :) Jak wam mija kolejny weekend listopada? My już powoli czujemy święta :D co sądzicie o rozdziale? Wciąż pojawia się bardzo mało komentarzy :/ Zachęcamy
Przypominamy, że wersja dostępna na wattpadzie.
Pozdrawiamy,
Niklaus & Azazel

sobota, 12 listopada 2016

Rozdział 10.



- Pierwsza kręci oczywiście jubilatka! – Zawołał Blaise, po czym wręczył Hermionie pustą butelkę. Dziewczyna zakręciła i wypadło na Pansy.
 - Pytanie? – Na to pytanie brunetka kiwnęła głową. – Pansy, który z chłopaków w tym pokoju podoba ci się najbardziej? – Zapytała Hermiona. Ślizgonka chwilę zastanowiła się nad odpowiedzią, patrząc na dziwny budzik, a potem wzrok przeniosła na Blaise’a.
- Olśniewający brunet. – Rzekła i puściła oczko do przyjaciela. Zakręciła butelką, która wypadła, ku jej nieszczęściu, na Harry’ego.
- Pytanie. – Odpowiedział Harry, zanim Pansy zdążyła zapytać.
-  Potter, z iloma dziewczynami spałeś? – Słysząc to pytanie, Ginny schowała twarz za rękami, Draco i Blaise pochylili się, uważniej słuchając, a Hermiona zmierzyła przyjaciela dziwnym wzrokiem.
-  Z jedną. – Odpowiedział i już brał butelkę do ręki, gdy budzik zapiszczał. Wszyscy panowie zareagowali głośnym „ho ho”, a Hermiona i Ginny wpatrywały się w niego z zainteresowaniem. Nie miał jednak zamiaru się tłumaczyć. Rumieńce wstąpiły na jego twarz, ale z zaciętą miną patrzył na wszystkich. Jego wzrok zatrzymał się na Pansy o sekundę za długo. – Ten alarm to szajs, powiedziałem prawdę.
- Nie kłam. – Zaśmiał się Draco. – Wymyślamy zadanie dla Pottera!
- Ja mam! – Powiedziała Ginny! – Masz wymienić imiona dziewczyn, z którymi spałeś.
- Serio? Musisz kompromitować swojego byłego chłopaka? – Harry popatrzył na Ginny spod byka. Nagle Ron zdał sobie z czegoś sprawę i przestał się głupkowato uśmiechać, bardzo poczerwieniał na twarzy. Poliki Ginny i Harry’ego też zmieniły swój kolor.
- O co chodzi, Gryfiaki? Macie jakieś tajemnice ? – Zakpił blondwłosy Ślizgon.
- No dobra, dajcie mi już tą karę. – Westchnął zrezygnowany Harry. Po głowie każdego w tym pokoju chodziło, co on kombinował. Na minę Zabiniego wstąpił szatański uśmieszek.
- Pocałuj najładniejszą dziewczynę w tym pokoju.
                W głowie Harry’ego toczyła się bitwa. Mógł pocałować Ginny, bo kiedyś tak się umówili. Ale nie chciał, bo wiedział, że to jest przeszłość. Spojrzał na Pansy, która nie ukrywała obrażonego spojrzenia. Podszedł jednak do niej monotonnie, uklęknął i krótko pocałował. Wrócił na swoje miejsce, nie mówiąc nic i zakręcił butelką. Wypadło na Ginny.
- Pytanie czy wyzwanie? – Popatrzył na rudowłosą.
- A, zaszalejmy. Poproszę wyzwanie. – Na twarz Ginny wstąpił uśmieszek. Brunet zastanawiał się przez chwilę.
- Zatańcz dla nas. – Słowa Harry’ego poparła trójka Ślizgonów, Ron popatrzył na kumpla z politowaniem. Ginny natomiast machnęła różdżką i znikąd pojawiła się muzyka. Wystąpiła na środek salonu i, ku zdziwieniu wszystkich, zatańczyła breakdance. Układ był naprawdę dobry. Nikt nie zdawał sobie sprawy, że Gryfonka umie tak tańczyć. Nikt, z wyjątkiem Hermiony, oczywiście. Po skończonym występie wszyscy bili jej brawo. Ukłoniła się i wróciła na swoje miejsce, po czym zakręciła butelką. Wypadło na Notta.
- Pytanie. – Odparł na początek.
- Jaki jest twój największy sekret? – Zapytała Ginny.
- Mam tatuaż na udzie. – Odparł bez wahania Teodor, chociaż to nie był jego największy sekret. Oczywiście budzik to wykrył i zapiszczał. – Dawać mi tu wyzwanie. – Zawołał.
- Pokaż swój tatuaż! – Zaśmiała się Hermiona, a po chwili zawtórowały jej Ginny i Pansy. Brunet posłusznie zdjął spodnie i oczom wszystkich ukazał się średniej wielkości orzeł z rozpostartymi skrzydłami, pod którymi widniał napis „ego amare”. Wszyscy pokiwali z uznaniem.  Chłopak ubrał spodnie i wziął butelkę do ręki.
***
                Impreza trwała w najlepsze. W tym samym czasie Neville zaprosił Lunę na spacer. Trzymali się za ręce, szczęśliwi, że mogą być razem. Przemierzali błonia w ciszy, jednak Gryfon musiał poruszyć niewygodny dla obojga temat.
- Luna, skarbie?
- Tak?
- Co jest między tobą i Nottem? – Zapytał Neville. Poczuł, jak mięśnie jego dziewczyny spinają się, a uśmiech zastyga na twarzy.
- Ja… kiedyś mu pomogłam. Kiedy było źle. Spędzaliśmy dużo czasu, rozmawialiśmy, wspieraliśmy się nawzajem. I… on mnie za bardzo polubił. Ale nigdy między nami do niczego nie doszło. – Wytłumaczyła spokojnie Luna. W głębi duszy była jednak zaniepokojona.
- On nie zapomniał o tobie. Przyglądałem mu się ostatnio. I nie wiem, co o tym sądzić. – Chłopak starał się trzymać nerwy na wodzy resztkami sił. Miał ochotę wybuchnąć płaczem, uklęknąć przed swoją dziewczyną i zapewnić ją o swojej miłości. A czuł, że będzie dokładnie odwrotnie.
- To naprawdę nic. Pogadam z nim, powiem, żeby się odczepił. – Próbowała jeszcze Luna. Chwytała się każdej deski ratunku. 
- W porządku. Ale mów mi o wszystkim. – Poprosił chłopak.
- Będę. Kocham cię, Nev. – Odparła Luna.
- Ja ciebie też. – Zakochanych złączył pocałunek. Nie mieli jednak pojęcia, że ktoś obserwował ich z okna 5 piętra w pokoju blondwłosego Ślizgona.
***
                O 21:00 Hermiona wygoniła wszystkich z pokoju. Bawili się już kilka godzin i każdemu szumiało w głowie. Powodem zakończenia imprezy był jednak patrol, który musieli odbębnić naczelni. Hermiona postanowiła wziąć zimny prysznic, by trochę wytrzeźwieć. Niewiele to dało. Ku ogólnemu niezadowoleniu, Malfoy także nie najlepiej się trzymał. Jeśli się natkną na jakichś nauczycieli, to na bank dostaną szlaban. Jeśli w ogóle nie pójdą na patrol, czeka ich ta sama kara. Więc innego wyjścia nie było. Gdy brunetka weszła do salonu, ubrana w ciepłą bluzę i legginsy, jej współlokator zasiadał na kanapie i wprost z butelki pił Ognistą Whiskey.
- Nie wolno, Malfoy. – Powiedziała, po czym podeszła i wytrąciła mu z rąk butelkę. Usłyszeli brzęk tłuczonego szkła.
- Co ty zrobiłaś, kobieto? Tyle dobroci. – Oburzył się Draco, patrząc na odłamki szkła.
- Kupię ci nową. – Sarknęła. – Chodź na ten głupi patrol.
- Nie. – Draco zrobił obrażoną minę i założył ręce na klatkę piersiową. Jak dziecko.
- No chooodź. – Hermiona złapała go za rękę i ciągnęła za sobą. Ani drgnął.
- Nigdzie nie idę!
- No weź. Proszę.
- A co będę z tego miał?
- Satysfakcję, że twój odwieczny wróg cię o coś prosi?
- Niee, to za mało.
- No to czego chcesz?
- Nie wiem, wymyśl coś.
- Ja? Przecież to ty czegoś chcesz.
- A ty mi to musisz dać.
- Co ja mam ci dać?
- No nie wiem, musisz wymyślić.
- Malfoy, nie mam czasu na takie gierki.
- No to masz problem.
- Zachowujesz się jak dziecko!
- Czyli dużo inteligentniej niż ty.
- Ugh, twój mózg zastępuje chyba jakaś papka z mlekiem!
                Taka wymiana zdań towarzyszyłaby naszym prefektom pewnie dłużej, gdyby nie fakt, że stało się coś niewyobrażalnie dziwnego. Ich biblioteczka, pełna dziwnych książek rozsunęła się na pół, tworząc drzwi, za którymi było tajemne przejście. Zarówno Hermionie, jak i Draco szczęki opadły na podłogę. Zaskoczeni, zapomnieli nawet, o co się kłócili. Podeszli powoli do owego przejścia, zaglądając do środka. Za drzwiami mieścił się korytarz, zakręcający w prawo. Nie było normalnej podłogi, czy kolorowych ścian, tylko beton. Malfoy chciał postawić pierwszy krok, gdy Hermiona złapała go za ramię.
- Co ty robisz? Nie wchodź tam!
- Niby dlaczego? Pewnie sama chcesz iść pierwsza i mnie wykiwać!
- Ale ty jesteś głupi! A jak to się zamknie i zostaniesz tam na zawsze?
- No to chyba będziesz wniebowzięta!
- No pewnie, ale to mnie oskarżą o twoje zaginięcie, a potem wymyślą morderstwo i pójdę do Azkabanu.
- Co ty pieprzysz? Pijana jesteś?
- Ty też jesteś!
- Nie tak bardzo, jak ty!
- Och, zamknij się!
                Dziwne drzwi znów się zamknęły, a biblioteczka wróciła na swoje miejsce, jak gdyby nigdy nic. Zdziwieni uczniowie popatrzyli po sobie.
- Jak to się stało? – Zapytał Draco?
- Nie wiem, chyba chodzi o hasła. Papka z mlekiem. – Odezwała się Hermiona. Tak, jak liczyła, biblioteczka ponownie się otworzyła. – Zamknij się. – Drzwi zamknęły się, tak jak wcześniej.
- Ale super! Muszę o tym opowiedzieć Blaise’owi! – Ucieszył się blondyn.
- Nie! Nie możemy na razie nikomu o tym mówić. Jutro tu wrócimy i to sprawdzimy. A teraz chodź na ten patrol, bucu.
- Niech ci będzie, dziecino. – Draco zrezygnował z dalszych dyskusji  udał się z Hermioną na patrol.
                Po drodze rozmawiali cicho o tym, co przydarzyło się im w Pokoju Wspólnym. Snuli też insynuacje, co mogą znaleźć dalej. To na pewno będzie niebezpieczne, jednak chcieli się podjąć zadania. Nagle Hermiona zmieniła się.
- Co ci? – Zapytał Draco.
- Malfoy? Dlaczego my ze sobą normalnie gadamy? Przecież się nienawidzimy. – Odparła zdziwiona Hermiona. Blondyn zastanowił się chwilę.
- W sumie… to trochę niewygodne, żeby tak na siebie cały czas warczeć, puki nie zbadamy tego dziwnego tunelu.
- Niby… Więc co proponujesz?
- Tymczasowy rozejm?
- Tymczasowy rozejm.
                Gryfonka i Ślizgon uścisnęli sobie dłonie. Dom Węża i dom Lwa połączyły się. Zawiesiły bitwę. Ogień spotkał się z innym ogniem. Czekali teraz na wybuch.
***
                W sobotę Hermiona obudziła się z postanowieniem, że najwyższa pora odwiedzić Hagrida. Całe wieki się nie widzieli i bardzo się za nim stęskniła. Na śniadaniu zapyta jeszcze chłopaków, czy nie mają ochoty z nią iść.
                Tymczasem usłyszała szum wody w łazience. Leżąc w łóżku, myślała o wczorajszym wieczorze i o Malfoy’u. Nie spodziewała się, że blondyn wyciągnie do niej rękę i zaproponuje rozejm. Ale była pozytywnie nastawiona. Może w końcu przestaną się obwiniać o to, że żyją i między nimi dojdzie do jakiegoś minimalistycznego porozumienia. Miło by było, bo Hermiona była zmęczona tymi wszystkimi kłótniami i krzywymi spojrzeniami. Zastanawiała się też, jak będzie wyglądał dzisiejszy wieczór, gdy razem ze Ślizgonem ponownie otworzą tajemnicze drzwi i w końcu rozwiążą intrygującą zagadkę. Gryfonka cicho liczyła na to, że ów przejście ma jakiś związek z legendą tego pomieszczenia, którą opowiadała im profesor McGonagall pierwszego wieczora.
                Z łazienki wyszła Ginny, której kropelki wody skapywały na nagie ramiona, bowiem Gryfonka owinięta była w biały puchowy ręcznik. Przywitała się z Hermioną i podeszła do swojej szafy, gdy… do pokoju wlazł Blaise.
- Cześć Hermiona, możesz mi pożyczyć… - w tym momencie Ślizgon zobaczył mocno zarumienioną Ginny, która chciała chyba wejść do szafy. – Eee… a więc…. Czy mogłabyś… mogłabyś – brunet mówił coraz ciszej, nie mógł skleić porządnego zdania. Pożądliwym wzrokiem wpatrywał się w rudowłosą.
- Musisz się tak gapić? – Warknęła Ginny. – Poza tym, puka się. – Nie sądziła, że tylko bardziej się pogrąży ostatnim zdaniem, bowiem wyobraźnia Blaise’a była bardzo ożywiona.
- Co proszę? – Wyjąkał. Nie mógł przestać ilustrować tych wspaniałych nóg, idealnie wystających barków i przepięknej, zarumienionej twarzy.
- Wyjdź Zabini, chcę się ubrać. – Rzuciła zdenerwowana.
- Tak, wiewiórko. – Odparł rozmarzonym wzrokiem i zmusił się, by wyjść z pokoju, kompletnie zapominając, po co tu w ogóle przyszedł.
- Jak on mógł?! Ugh, nienawidzę go! – Wybuchła Ginny.
- Wiesz, jakby nie patrzeć, to i tak ty zobaczyłaś kiedyś więcej. – Stwierdziła Hermiona niewinnym tonem, uciekając od spojrzenia przyjaciółki, którego powstydziłby się sam Bazyliszek.
***
                Po śniadaniu Hermiona, razem z Harry’m i Ronem udała się do chatki Hagrida. Zapukała do drzwi i usłyszała głośne szczekanie brytana Kła. Hagrid przywitał ich z uśmiechem i zaprosił do środka. Sporo się tu zmieniło od czasu ich ostatniego pobytu w tym miejscu. Teraz pomieszczenie wyglądało… czyściej. Przy ścianie po prawej stało ogromne łóżko, które z pewnością pomieściłoby całą drużynę Quidditcha. Po lewej natomiast, koło małej kuchni znajdował się stół, zagracony różnymi liśćmi i małymi zwierzątkami. Z sufitu zwisały garnki, włosy jednorożca oraz nieznane trójce Gryfonów przedmioty. Usiedli na wskazanych przez gajowego krzesłach.
- Cholibka, całe wieki żem was nie widział. Co u was? – Zapytał Hagrid, ładując im już herbaty w cynowych kubkach.
- Wszystko dobrze, ale mamy masę nauki. – Odpowiedziała Hermiona.
- No tak, siódmy rok to nie przelewki. – Stwierdził pół-olbrzym.
- Szkoda, że nie ma was już na moich lekcjach. Ale niech skonam, wiem, że mata dużo zajęć. A u mnie są nowe zwierzaki, kichotysie. Dyrektorka kupiła je, żebym odchował, to się przydadzą dla chorujących. Z tej McGonagall to równa kobitka. – Stwierdził Hagrid i zdrowo pociągnął ze swojego kufla.
- Cieszymy się – Uśmiechnął się Harry.
                Rozmawiali tak aż do obiadu. Później trójka uczniów udała się do zamku, by zjeść posiłek. W Wielkiej Sali spotkali obrażoną Ginny i wkurzonego Blaise’a.
- Gin, co się stało? – Spytała Hermiona.
- Zapytajcie tego idiotę! – Zagrzmiała rudowłosa, zwracając na siebie uwagę uczniów siedzących w pobliżu.
- A ty nam nie wyjaśnisz? – Ron popatrzył na siostrę.
- NIE!
                Już o nic nie pytali. Zajęli swoje miejsca, po czym wzięli się za pałaszowanie. Ginny ze zdenerwowania oczywiście nic nie zjadła. Hermiona poprosiła ją, by udały się do dormitorium na 5 piętrze, po czym delikatnie wypytała ją o sprawę. Okazało się, że w tym czasie, gdy ona, Ron i Harry byli u Hagrida, rudowłosa Gryfonka wzięła się za odrabianie prac domowych, ale brakowało jej książek, więc przeniosła się do salonu, gdzie była biblioteczka. Znalazła odpowiednie materiały i zabrała się do pracy. Jednak niedługo potem przyszedł Zabini i zaczął wytykać jej poranną sytuację, kiedy to zobaczył ją w samym ręczniku, a później zaprosił na randkę i wybuchł śmiechem. Tak się zdenerwowała, że spoliczkowała go. I zaczęła się kłótnia. Padły nieprzyjemne wyzwiska i ostatecznie oboje trzasnęli drzwiami swoich pokoi.
                Hermiona mogła jedynie współczuć przyjaciółce. Uważała, że zarówno Ginny, jak i Blaise powiedzieli w tej rozmowie za dużo i nie mogła stać po stronie któregoś z nich. Ostatecznie przemilczała tą sprawę. Pomogła Ginny w odrabianiu lekcji i dziewczyny pogadały na spokojnie.
***
                O 23:00 Ginny w końcu zasnęła. Hermiona, przebrana teraz w piżamę, podeszła na paluszkach do szafy i przebrała się w coś ciepłego. Otworzyła drzwi i weszła do salonu, gdzie czekał na nią już Draco.
- Nareszcie, dłużej się nie dało? – Syknął na przywitanie.
- Nie moja wina, że twój kumpel wyśmiał moją przyjaciółkę, a ja musiałam ją powstrzymywać, żeby nie wlazła do waszego pokoju i go zamordowała! – Odparła Stanowczo Gryfonka.
- Ale robicie z tego halo! Przecież on zaśmiał się z jej miny. – Bronił Kumpla Malfoy.
- Skończ, bo nie robisz na nikim wrażenia. – Sarknęła Hermiona, kończąc tę idiotyczną wymianę zdań. – Idziemy? – Blondyn w odpowiedzi kiwnął jej głową.
                Wypowiedziała hasło i ich oczom ukazał się ten sam korytarz, co wczoraj. Niepewnym krokiem weszli do środka, zapalając różdżki. Kiedy znaleźli się w środku, drzwi zamknęły się z głuchym jazgotem, co strasznie przestraszyło Hermionę, która w geście paniki złapała Draco za rękę. Ten popatrzył na nią z politowaniem, od razu zabrała dłoń.
- I niby wy, Gryfiaki jesteście tacy odważni? – Zakpił. 
*** 
Hej, Wizzy! :) Dzisiaj rozdział 10., wydaje mi się, że przełomowy, bo właściwie to tutaj zaczyna się właściwa historia. Tematyką i założeniem bloga jest jedna wielka zagadka, którą <mam nadzieję> rozwiążemy wspólnie. Liczę na dużą aktywność, pozdrawiam ;* ~Niklaus
Przypominamy, że wersja dostępna jest na wattpadzie
Niklaus & Azazel