Siedząc na wygodnym fotelu i
wpatrując się w krople deszczu łagodnie spływające po szybie, gładziła się po
brzuszku. To był już dziewiąty miesiąc i małe stworzonko żyjące pod jej sercem
chciało ujrzeć światło dzienne. Hermiona uśmiechnęła się do swoich wspomnień. Tyle
się wydarzyło od czasu znalezienia wszystkich horkruksów z Harrym i Ronem i
pokonania Voldemorta. Jednak brunetka śmiało mogła przyznać, że to były
najlepsze lata jej życia. Spojrzała na album leżący na stoliku przed nią.
Wzięła go do ręki i otworzyła na pierwszej stronie. Ukazało się zdjęcie, na
którym mała Hermionka siedziała na kolanach taty i zaśmiewała się z jego min.
Stronę dalej znalazła tą śliczną brunetkę w krzesełku dla dzieci, ubrudzoną
jakąś zupką. Były też zdjęcia Hermiony z wakacji, Bożego Narodzenia, z wyjazdu
do Hiszpanii, a także jedno, kiedy dowiedziała się, że została czarownicą.
Każde zdjęcie jej mamy czy taty było dla niej bezcenne. Po wojnie Hermiona odnalazła swoich rodziców i próbowała rzucić na nich zaklęcie, które odwróciłoby czar zapomnienia, jednak nic się nie wydarzyło. Zmartwiona próbowała kilka razy, lecz bez skutku. Jej rodzice patrzyli na nią zszokowani i jednocześnie zmartwieni zachowaniem dziewczyny, której, jak się im zdawało, nigdy wcześniej nie widzieli. Bardzo chciała im wszystko wyjaśnić, o co też poprosiła. Po kilkugodzinnej rozmowie Jean Granger, znana wtedy jako Monica Willkins, zaczęła sobie przypominać jakieś marne wspomnienia, jednak nie do końca. Pan Granger w ogóle córki nie poznawał. Załamana Hermiona wróciła do Londynu, nie wiedząc co robić.
Tyle ludzi zmarło w czasie II bitwy o Hogwart, jej najlepsi przyjaciele byli zajęci procesami sądowymi śmierciożerców i odbudową Hogwartu, a ona nie miała w nikim wsparcia.
Z Ronem dali sobie spokój zaraz po wojnie. Stwierdzili, że w związku jedynie bardziej by się zranili, niż sobie pomogli. Kochali się, ale jak rodzeństwo. Wspaniali przyjaciele na zawsze. Harry bardzo ich wspierał w tym trudnym okresie i ostatecznie wszystko szczęśliwie się zakończyło.
Razem z Ginny wrócili do Hogwartu, by ukończyć szkołę. Wspaniała była pokusa roku szkolnego bez przygód, chociaż… kto wie, co może się wydarzyć w przyszłości.
Każde zdjęcie jej mamy czy taty było dla niej bezcenne. Po wojnie Hermiona odnalazła swoich rodziców i próbowała rzucić na nich zaklęcie, które odwróciłoby czar zapomnienia, jednak nic się nie wydarzyło. Zmartwiona próbowała kilka razy, lecz bez skutku. Jej rodzice patrzyli na nią zszokowani i jednocześnie zmartwieni zachowaniem dziewczyny, której, jak się im zdawało, nigdy wcześniej nie widzieli. Bardzo chciała im wszystko wyjaśnić, o co też poprosiła. Po kilkugodzinnej rozmowie Jean Granger, znana wtedy jako Monica Willkins, zaczęła sobie przypominać jakieś marne wspomnienia, jednak nie do końca. Pan Granger w ogóle córki nie poznawał. Załamana Hermiona wróciła do Londynu, nie wiedząc co robić.
Tyle ludzi zmarło w czasie II bitwy o Hogwart, jej najlepsi przyjaciele byli zajęci procesami sądowymi śmierciożerców i odbudową Hogwartu, a ona nie miała w nikim wsparcia.
Z Ronem dali sobie spokój zaraz po wojnie. Stwierdzili, że w związku jedynie bardziej by się zranili, niż sobie pomogli. Kochali się, ale jak rodzeństwo. Wspaniali przyjaciele na zawsze. Harry bardzo ich wspierał w tym trudnym okresie i ostatecznie wszystko szczęśliwie się zakończyło.
Razem z Ginny wrócili do Hogwartu, by ukończyć szkołę. Wspaniała była pokusa roku szkolnego bez przygód, chociaż… kto wie, co może się wydarzyć w przyszłości.
***
Hermiona mogłaby tak wspominać
godzinami, gdyby nie fakt, że…. Właśnie odeszły jej wody! Spanikowana zawołała
męża. Uśmiechnęła się na widok tych przestraszonych szaro-niebieskich tęczówek, które tak bardzo
kochała. Zaczęła rodzić akurat w tym momencie, gdy przypominała sobie jej
relacje z Draco.
~~
Witam :) Razem z przyjaciółką wpadłyśmy na pomysł stworzenia kolejnego bloga o naszej ulubionej tematyce. Liczymy na wasze pozytywne opinie, a także prosimy o komentarze. Rozdziały będą dodawane regularnie, co sobotę. Wersja dostępna także na wattpadzie. Pozdrawiamy
Niklaus & Azazel
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz